Krzysztof Karnkowski

W ostatnim czasie widzowie Netfliksa mogli obejrzeć trzeci sezon amerykańskiego serialu „Stranger Things” i drugi – niemieckiego „Dark”. Częste traktowanie tej drugiej produkcji jako dzieła mocno inspirowanego kultową już serią amerykańską – choć aprobowane nawet przez samych twórców „Dark” – to droga zdecydowanie na skróty. Choć zapewne pierwszy sezon „Stranger things” był inspiracją dla Niemców, ważniejsze wydają się wspólne korzenie obu serii, odniesienia do popkultury, do klimatu lat 80., a w drugiej serii „Dark” również lat 50. czy nawet 20. Jednak im dalej od popkulturowego fundamentu, tym więcej między oboma tytułami różnic. Każdy z nich to w pełni samodzielna opowieść, rozwijająca się w innym kierunku. Oba – choć z innych powodów – robią...
Współczesne kino katastroficzne opiera się często na schemacie, któremu sprzyja dodatkowo moda na ekologię. Naukowcy alarmują z powodu narastającego problemu, władze ignorują ostrzeżenia, wreszcie dochodzi do katastrofy. Ostatnim elementem jest wymuszona przez okoliczności zgoda i poświęcenie bohatera w imię ochrony świata lub przynajmniej jego kawałka. Miniserial HBO „Czarnobyl” wpisuje się w te zasady, jednak jest opowieścią inną, odrębną, nie dość bowiem, że oparty został na dramacie, który rzeczywiście się wydarzył, to jeszcze rozgrywa się w realiach sowieckich. Niektórzy chcą widzieć w „Czarnobylu” oskarżenie komunizmu, co – o czym za chwilę – wzięła do siebie nawet współczesna Rosja. Prawdy jest w tym dużo –  tyle, ile różnic między...
Serialowe produkcje o mafijnym świecie bezlitośnie walczą o uwagę widza, tytuły mnożą się niczym zyski na kontach bossów i trupy na ulicach, ofiarą zaś pada nasz czas. Nie mamy w tej wojnie żadnych szans, stając przeciwko najpotężniejszym graczom – Netflixowi i HBO. Seriale, jak mafie, podzielić możemy na rodziny i klany. Mamy więc rodzinę włoską, którą tworzą „Suburra” i „Gomorra”, klan latynoski, którego najważniejszą figurą jest „Narcos”, działające gdzieś na ich przecięciu grupy hiszpańskie z „Kokainowego Wybrzeża” i „Życia bez pozwolenia”, a najbliżej nas, lecz według podobnego schematu, operują „Berlińskie psy”. Na drugim końcu świata, w Korei Południowej, schematami z Włoch, przefiltrowanymi przez lokalne warunki i...
Po obejrzeniu kolejnego sygnowanego przez HBO Europe serialu, który jest zresztą częścią tej samej ofensywy tematycznej czy raczej – geograficznej, do której należy znane już dobrze i popularne polskie „Ślepnąc od świateł”, przyszła mi do głowy szersza refleksja. „Sukces” to bowiem produkcja chorwacka, utrzymana w innym niż polski przebój duchu, lecz nie mniej udana. Kolejny raz złapałem się na myśli, jak bardzo zapomniana została u nas kultura nieodległych przecież geograficznie, kulturowo i językowo państw w czasach dominacji anglojęzycznej konkurencji. Paradoksalnie wraca ona do nas czasem głównie dlatego, że swoją egzotyką zainteresuje dystrybuujące dziś filmy i seriale wielkie amerykańskie koncerny. Retrospekcja Jugosławia była w II połowie...
Serial „Kingdom”, oryginalna produkcja Netfliksa z Korei Południowej, zapowiadany był jako duże wydarzenie. Widowiskowe połączenie typowej dla tego kraju kostiumowej opowieści z popularnym nie tylko w dalekiej Azji motywem zombie, budziło zainteresowanie widzów. Jak się okazało, całkiem słusznie. W Korei Południowej produkcje, których akcję umieszcza się w realiach sprzed kilkuset lat, to stały, ważny segment oferty kinowej i serialowej, kilkanaście lub kilkadziesiąt nawet pozycji rocznie. W 2018 roku pojawiło się na rynku kilka tytułów łączących ten popularny gatunek z horrorem. Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że sam horror, z którym widzowie Koreę mogą kojarzyć, od kilku lat przeżywa w tym kraju pewien kryzys. Klasycznych opowieści o...

Pages