Krzysztof Karnkowski

„Proceder”, „Jak zostać gangsterem” i „W głębi lasu” łączy nie tylko miejsce produkcji, lecz także fakt, że przez dłuższy czas cieszyły się dużą oglądalnością wśród widzów polskiego Netfliksa. Filmy „Proceder” i „Jak zostać gangsterem”oparte są na polskich historiach, serial „W głębi lasu”, choć nakręcony na podstawie amerykańskiego kryminału Harlana Cobena, został przeniesiony w polskie realia. Świadczy to o tym, że chcemy oglądać gatunkowe historie, umieszczone w znanym nam otoczeniu, jeśli tylko są przyzwoicie zrobione. Historia hip-hopem pisana „Proceder” w reżyserii Michała Węgrzyna, historia nieżyjącego rapera Chady (w tej roli Piotr Witkowski), pełen jest gorzkich obserwacji społecznych. To jedna z ostrzejszych wypowiedzi na temat polskiej transformacji ustrojowej, na jakie...
Netflix wiosną przygotował dla swoich widzów m.in. trzy tytuły, pokazujące na różny sposób, jak koreańska młodzież zderza się z brutalnym kapitalizmem we wciąż jeszcze kastowym społeczeństwie. Każdy z filmów to jednak zupełnie inna opowieść.  Bardzo oczekiwany tytuł „Czas łowów” to pełna przemocy opowieść umiejscowiona w odległej przyszłości. „Zajęcia pozalekcyjne” to brutalny dramat, przebrany dla niepoznaki w szatki szkolnego serialu o nastolatkach. A najbardziej z nich wszystkich szalone i kolorowe „Itaewon Class” to bardzo klasyczna opowieść o rozłożonej na lata metodycznej zemście, podana jednak w krzykliwej, błyszczącej formie. Gdyby ktoś szukał innych wrażeń, mamy też polski kryminał i… niepolski serial oparty na prozie Jacka Dukaja. Ostatni skok Na „Czas łowów”...
„W lesie dziś nie zaśnie nikt” zapowiadane było jako pierwszy polski horror. Tymczasem choć dorobiliśmy się wcześniej kilku filmów aspirujących do tego gatunku, większość z nich nie była udana, a część odbiegała od tej konwencji. Ciekawe, że horror, który świetnie radzi sobie u nas jako gatunek literacki (Łukasz Orbitowski, Jakub Małecki), w polskim kinie wciąż nie może się przyjąć. I nawet nieszczęsny leśny slasher nie miał szansy zaistnieć na dużym ekranie. Klątwa najwyraźniej wciąż działa. Nim wrócimy do lasu, rozejrzyjmy się trochę po skromnej historii gatunku. W PRL horror miał rację bytu tylko jako wspomnienie z czasów, zanim materializm dialektyczny przegonił precz wszystkie duchy. Dlatego też wszystkie opowieści grozy umiejscowione musiały być w przeszłości. Oni przecierali...
Epidemie grypy trapią świat od lat, jednak można odnieść wrażenie, że najbardziej upodobały sobie Azję. Również teraz, gdy świat zmaga się z koronawirusem COVID-9, wszystko zaczęło się od Chin. Epidemie ptasiej i świńskiej grypy mocno dały się we znaki Koreańczykom, zwłaszcza w pierwszej dekadzie XXI wieku. Znalazło to odbicie w kinematografii. Co ciekawe, tak popularne dziś tamtejsze produkcje o zombie pełnymi garściami czerpią z ówczesnych, inspirowanych epidemiami grypy, filmów katastroficznych. Apogeum „grypowych” inspiracji koreańskich twórców przypada na lata 2012–2013, jednak pewien bardzo ważny dla tego nurtu obraz powstawać zaczął kilka lat wcześniej. Etiuda „Brave new world”, stanowiąca część tryptyku „Doomsday book”, początkowo nie miała szczęścia. Rozpoczęte w 2006 roku...
Historia opowiedziana w książce Darka Duszy „Zombie fest” streszcza się już w tytule – to prawdziwy horror rozgrywający się w fikcyjnej miejscowości Trupieszów, podczas typowego PRL-owskiego festiwalu rockowego. Zanim opowiemy o książce Darka Duszy „Zombie fest”, trzeba wspomnieć o tym, co było wcześniej. Od punk rocka do rock-and-rolla Na początku lat 80. Dusza założył nowatorski, jak na polskie realia, zespół Śmierć Kliniczna, w którym determinowanego przez samą nazwę kapeli punka muzycy mieszali z reggae, a nawet jazzem. Śmierć wydała dwa single. Na pierwszym znalazł się jedyny utwór kapeli, który zdołał przebić się do mediów, „Nienormalny świat”. Chyba najbardziej znany kawałek, „Edukacja kopulacja” zdołał ukazać się na małej płytce, lecz w...

Pages