Krzysztof Karnkowski

Współczesne kino katastroficzne opiera się często na schemacie, któremu sprzyja dodatkowo moda na ekologię. Naukowcy alarmują z powodu narastającego problemu, władze ignorują ostrzeżenia, wreszcie dochodzi do katastrofy. Ostatnim elementem jest wymuszona przez okoliczności zgoda i poświęcenie bohatera w imię ochrony świata lub przynajmniej jego kawałka. Miniserial HBO „Czarnobyl” wpisuje się w te zasady, jednak jest opowieścią inną, odrębną, nie dość bowiem, że oparty został na dramacie, który rzeczywiście się wydarzył, to jeszcze rozgrywa się w realiach sowieckich. Niektórzy chcą widzieć w „Czarnobylu” oskarżenie komunizmu, co – o czym za chwilę – wzięła do siebie nawet współczesna Rosja. Prawdy jest w tym dużo –  tyle, ile różnic między...
Serialowe produkcje o mafijnym świecie bezlitośnie walczą o uwagę widza, tytuły mnożą się niczym zyski na kontach bossów i trupy na ulicach, ofiarą zaś pada nasz czas. Nie mamy w tej wojnie żadnych szans, stając przeciwko najpotężniejszym graczom – Netflixowi i HBO. Seriale, jak mafie, podzielić możemy na rodziny i klany. Mamy więc rodzinę włoską, którą tworzą „Suburra” i „Gomorra”, klan latynoski, którego najważniejszą figurą jest „Narcos”, działające gdzieś na ich przecięciu grupy hiszpańskie z „Kokainowego Wybrzeża” i „Życia bez pozwolenia”, a najbliżej nas, lecz według podobnego schematu, operują „Berlińskie psy”. Na drugim końcu świata, w Korei Południowej, schematami z Włoch, przefiltrowanymi przez lokalne warunki i...
Po obejrzeniu kolejnego sygnowanego przez HBO Europe serialu, który jest zresztą częścią tej samej ofensywy tematycznej czy raczej – geograficznej, do której należy znane już dobrze i popularne polskie „Ślepnąc od świateł”, przyszła mi do głowy szersza refleksja. „Sukces” to bowiem produkcja chorwacka, utrzymana w innym niż polski przebój duchu, lecz nie mniej udana. Kolejny raz złapałem się na myśli, jak bardzo zapomniana została u nas kultura nieodległych przecież geograficznie, kulturowo i językowo państw w czasach dominacji anglojęzycznej konkurencji. Paradoksalnie wraca ona do nas czasem głównie dlatego, że swoją egzotyką zainteresuje dystrybuujące dziś filmy i seriale wielkie amerykańskie koncerny. Retrospekcja Jugosławia była w II połowie...
Serial „Kingdom”, oryginalna produkcja Netfliksa z Korei Południowej, zapowiadany był jako duże wydarzenie. Widowiskowe połączenie typowej dla tego kraju kostiumowej opowieści z popularnym nie tylko w dalekiej Azji motywem zombie, budziło zainteresowanie widzów. Jak się okazało, całkiem słusznie. W Korei Południowej produkcje, których akcję umieszcza się w realiach sprzed kilkuset lat, to stały, ważny segment oferty kinowej i serialowej, kilkanaście lub kilkadziesiąt nawet pozycji rocznie. W 2018 roku pojawiło się na rynku kilka tytułów łączących ten popularny gatunek z horrorem. Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że sam horror, z którym widzowie Koreę mogą kojarzyć, od kilku lat przeżywa w tym kraju pewien kryzys. Klasycznych opowieści o...
Tuż przed końcem 2018 roku na Netfliksie pojawił się film „Bandersnatch”, będący nową, interaktywną odsłoną serialu „Czarne lustro” („Black mirror”). Co nowa forma telewizyjnej rozrywki nam daje, a co odbiera? Od emisji pierwszego odcinka „Czarnego lustra” upłynęło już osiem lat. W tym czasie zmieniło się całkiem sporo. Prawa do serii od Anglików wykupili Amerykanie z Netfliksa, powstały cztery sezony, na które złożyło się 19 odcinków i odcinków specjalnych, wreszcie – przedstawione na ekranie wizje świata stały się jeszcze bardziej realne. „Czarne lustro” w wielkim skrócie stanowi jedno wielkie, ubrane w maskujący kombinezon fantastyki ostrzeżenie przed tym, jak technologie mogą nas – w najlepszym razie – rozczarować. W najgorszym zaś zmienić...

Pages