Ukosem

Jacek Kwieciński
Nie tylko porządkuje zniekształconą terminologię. Dostarcza wręcz rewelacyjnej wiedzy. Ale to pewno tym gorzej dla niej. Już Orwell zauważył, że termin „faszyzm” stracił wszelkie merytoryczne znaczenie – był używany na określenie wszystkiego, co złe. Tego, co powinno, zdaniem postępowców, pozostać poza wszleką dyskusją. Dziś proces ten nasilił się. Goldberg nie tylko ukazuje nonsensowność tych inwektyw. Udawania, że włoski faszyzm, niemiecki narodowy socjalizm i bolszewizm to lewicowe bratanki. Tytuł pierwszego rozdziału: „Wszystko, co wiecie o faszyzmie, jest błędne”, trafia w sedno. Im ktoś częściej posługuje się tym terminem, tym mniej wie, o czym mówi. Więcej, działanie bojówek „antyfaszystowskich” ma często charakter faszystowski. Jak wiele poprzednio (od J.J. Rousseau, po...
Jacek Kwieciński
Poświęciłem parę słów sprawom powszechnie znanym. Ale trzeba wciąż je powtarzać. Wszelako korzystając ze specyfiki tej rubryki, chcę poruszyć (podobnie jak w tekście dłuższym) parę kwestii, niby „ogólnych”, ale jak najbardziej związanych z tematem numeru. Różnych, na razie w sposób wyrywkowy. Powtórzę się raz jeszcze. Smoleńsk należy do spraw pryncypialnych. Podobnie jak godne upamiętnienie, zwłaszcza Pana Prezydenta. Aby pryncypia zamazane nie zostały, potrzebna jest zmiana władzy. A przynajmniej śmiała próba mająca to za cel. Prezes J. Kaczyński obrał (podkreślam także i tu) właściwą strategię. Dostosowaną do formatu i sposobu działania strony przeciwnej. Ale wymaga ona wielu uzupełnień, poprawek, zwłaszcza w sferze taktyki. Aby wyjaśnić kluczową dla Polski sprawę katastrofy,...
Jacek Kwieciński
Media podchwyciły, i to w sposób je kompromitujący, te wątki dotyczące katastrofy, które są w istocie trzeciorzędne. I tylko nimi się zajmują. Media już nie tylko lansują z powrotem Palikota, ale „rehabilitują” go, usprawiedliwiają. By określić tę postawę, brak słów. Powodzenie i sukces bezgranicznego chamstwa nie jest bynajmniej kwestią trywialną. Gdy zaś gazeta „z lekka tradycjonalistyczna” pyta J. Kaczyńskiego: „PiS ostrzega przed dominacją Platformy. Na czym ona ma polegać?”, ręce opadają. Zaiste, na czym? Inną moją troską (pisałem o tym ostatnim razem) jest maksymalna suwerenność, podmiotowość Polski. Kwestia ta była niemalże nieobecna w minionej kampanii, a obawiam się, że i w kolejnej będzie podobnie. Dlatego tak wątło wypadłem w również dziś publikowanej debacie. Bo po...
Jacek Kwieciński
Wbrew nadziejom niektórych przeżyliśmy skrajnie stronniczą nawałnicę, nie tylko medialną. W ciągu następnych dwóch tygodni nastąpi z pewnością jej natężenie. Pycha rządzących, sama w sobie, wskazuje na to, z kim mamy do czynienia. Nie mówiąc już o jej licznych służalcach (pozujących na neutralność). O II turze i czasie ją poprzedzającym będę mógł pomówić spokojniej, konkretniej i mam nadzieję nieco mniej stereotypowo, ale niestety już nie w tym miejscu. Przypominam, że mamy też za pasem wybory parlamentarne. A chyba gołym okiem widać teraz, iż hasło: „trzeba, należy walczyć i wierzyć” nie było i nie jest pustym sloganem. Bóg da, a jeszcze nie dopuścimy, prędzej czy później, do pełnej monopolizacji życia polityczno-społecznego właśnie przez tę partię, w której wydaniu byłoby to...
Jacek Kwieciński
Powyższe, mało odkrywcze uwagi były mi potrzebne, bo zamierzam, z konieczności bardzo krótko, poruszyć pewną kwestię. I nie chciałem, by była traktowana jako próba odradzania czy doradzania czegoś PiS-owi. Bo traktuje o sprawach ogólniejszych, przyszłościowych, a nawet, w pewnym stopniu, wychodzących poza Polskę. Od dawna chciałem wiedzieć, bardzo konkretnie, co oznacza właściwie termin „nowoczesność”. A nawet „centrowość”, tudzież „mniej radykalny konserwatyzm”. Niestety, nie dowiedziałem się. Znikąd. Teksty o tytułach „W stronę centrum” są niesłychanie ogólnikowe. Wiem, że dziś wszystkie bez mała partie polityczne w Europie muszą być, niemal obowiązkowo, „centro-to” lub „centro-tamto”. Niby to sensowne, bo większość ludzi jest, w takim czy innym sensie, „centrowa”. Ale co jest po obu...

Pages