Słowem o gospodarce

Podobno partia rządząca w nowej kadencji ma postawić na klasę średnią. Wspominał o tym ostatnio wiele razy wicepremier Jarosław Gowin, mówią tak posłowie PiS. Oczywiście jeśli to prawda, nie będzie w tym nic złego. Wręcz przeciwnie. Pod warunkiem, że pojęcie klasy średniej zostanie odpowiednio zdefiniowane, bo trudno nie odnieść wrażenia, że jest ono niezwykle pojemne. Szczególnie słuchając tego, co na ten temat mają do powiedzenia różni ludzie. Im ich więcej, tym więcej definicji. Niektórzy uważają wręcz, że trzon owej klasy średniej już zaczęli tworzyć ci, którzy zostali największymi beneficjentami programów społecznych. To akurat zdecydowanie fałszywe założenie. Trzon zdrowej klasy średniej, która stanowi podstawę stabilności i bezpieczeństwa każdego rozwiniętego...
W tym roku co piąty przedsiębiorca starający się o kredyt w banku został odprawiony z kwitkiem. Może niekoniecznie w takim stylu jak kandydat na aktora w „Poranku Kojota” (– Zadzwonimy do pana. – A ja nie mam telefonu. – Okej, okej...), niemniej efekt był mniej więcej taki sam. Tak mi się jakoś skojarzyło z tym fragmentem, choć oczywiście w tej akurat sytuacji, szczególnie starającym się o kredyt przedsiębiorcom, raczej nie było do śmiechu. Całej reszcie też być nie powinno, bo sytuacja jest niepokojąca. Nikogo chyba nie trzeba przekonywać, że kapitał to swoiste paliwo każdego biznesu. Pewnie że ważne są pomysł, determinacja, pasja i umiejętności. Tylko że z której strony by na to spojrzeć, na końcu i tak napotkamy na...
Jesteśmy w Unii Europejskiej! Nie, to nie miała być odkrywcza myśl. Odkrywcze mogą być natomiast jej konsekwencje. Nasze członkostwo wywołuje skojarzenia przede wszystkim z rozwojem infrastruktury komunikacyjnej oraz brakiem kontroli granicznych. Jesteśmy beneficjentem funduszy unijnych i w związku z tym nasz kraj bardzo się zmienił. Nowe budynki, drogi, mosty etc. To wszystko powstało dzięki ich potężnemu wsparciu. To też nie jest odkrywcza ani przełomowa konstatacja. Zarysowuje ona jednak istotny kontekst do dalszej analizy. Członkostwo w Unii ma bowiem znacznie więcej aspektów niż tylko płynące do nas z tego kierunku środki. Chociaż ten wymiar jest nam na ten moment najbliższy, to jego rola stopniowo będzie się zmniejszać. Na pierwszy plan powinny...
Argumentów czysto ekonomicznych za przyjęciem wspólnej waluty przez nasz kraj jest coraz mniej. Nie oznacza to jednak, że temat euro umarł śmiercią naturalną. W dalszym ciągu wałkuje go totalna opozycja oraz część wpływowych ekonomistów. Zmieniając jedynie uzasadnienie. Wcześniej opierało się ono na ryzyku kursowym oraz kosztach transakcyjnych. Kolejne analizy ujawniają jednak, że europejski pieniądz mało komu się opłacił. Większość państw zwyczajnie na euro traci. Na tego typu argumentację nikt się już więc nie skusi, pora zatem odwołać się do innego rodzaju wywodu – tym razem o charakterze politycznym. Odsuńmy na bok skomplikowane ekonomiczne dowody. W zamian posłużmy się logiką politycznego manifestu. Jaką? Na przykład taką: Polacy są prounijni. Chcemy należeć do...
Jak to możliwe, że akt prawny, który z założenia miał chronić polskich małych i średnich przedsiębiorców z branży handlowej, przyczynił się do ich podziału? Odprysk ustawy o ograniczeniu handlu w niedziele rykoszetem trafił w część polskich sklepikarzy, którzy ni z tego, ni z owego zostali zakwalifikowani do grona przedsiębiorców gorszej kategorii. Mowa o franczyzobiorcach. To zapewne niezamierzony efekt, bo przecież trudno przypuszczać, by autorzy ustawy tak sobie to wszystko zawczasu wymyślili, niemniej sprawa jest poważna i – jak to się mówi – do natychmiastowej korekty. Poważna, bo na naszych oczach ustawa pomału zabija część polskiego biznesu. Czas na to też jest dobry, bo temperatura dyskusji na temat skutków ustawy ograniczającej...

Pages