Skutki leczenia łupieżu gilotyną?

W serwisach ogłoszeniowych można znaleźć coraz więcej ofert właścicieli małych sklepów, którzy poddają się m.in. z powodu niedzielnego zakazu handlu. A to przecież oni mieli być beneficjentami korzyści wynikających z ustawy, która skutecznie unieruchamia w ten dzień dyskonty. Medialnym przykładem ostatnich tygodni było wystawienie na sprzedaż „Słodkiej Dziurki”. Właścicielka zdecydowała się na rezygnację z biznesu i sprzedaż zatowarowanego sklepu za 20 tys. zł. Czemu? – Gdy wprowadzono dwie niedziele w miesiącu z zakazem handlu, było trudniej, ale jeszcze opłacało się prowadzić ten biznes. Jednak od zeszłego roku, z jedną niedzielą handlową, zaczęło robić się naprawdę nieciekawie. Sprzedaję sklep, więc mam pełne dane. Obroty spadły o połowę – przyznała. Rzut oka na portale handlowe wystarczy, by przekonać się, że „Słodka Dziurka” jest wierzchołkiem góry lodowej wśród sklepów wystawionych na sprzedaż. To skutki ustawy, która wywoływała gorące dyskusje i spory pod koniec 2018 roku i na początku poprzedniego. Minęło już wystarczająco dużo czasu, by z czystym sumieniem pokusić się o wnioski. I nie są one, niestety, pozytywne. Nie tylko dla „Słodkiej Dziurki”… W latach 2015 i 2016 małych sklepów przybywało rocznie ponad 6 tys. W roku 2018 ubyło ich 15 tys., a w 2019 – 11 tys. W świetle tych danych przerażające jest to, że za sprawą „Solidarności” temat zaostrzenia przepisów ograniczających handel w niedziele wraca jak bumerang, zgodnie zresztą z zapowiedziami
40%
pozostało do przeczytania: 60%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze