UE wobec pandemii, czyli pomarzyć dobra rzecz…

Pandemia koronawirusa sprawiła, że funkcjonujemy w zupełnie innej rzeczywistości niż jeszcze kilka tygodni temu. Wydawało się, że globalizacja to proces, którego nie da się zatrzymać, świat bez granic to dla wielu było i chyba w dalszym ciągu jest wielkie marzenie. Tymczasem okazuje się, że to nie globalne czy kontynentalne organizacje zapewnić nam mogą pomoc i bezpieczeństwo, jakiego potrzebujemy w trudnych czasach. Kolejny raz potwierdza się teza, że bez silnego i dobrze zarządzanego państwa nie da się funkcjonować. WHO, które czuwać miało nad światowym bezpieczeństwem zdrowotnym, podniosło alarm o koronawirusie, kiedy hulał on już po całym świecie. Być może ta agenda ONZ była zbyt zajęta propagowaniem zabijania nienarodzonych dzieci. Od lat podmiot ów słynie raczej z ideologicznych przekazów niż realnego wsparcia dla bezpieczeństwa zdrowotnego.  Podobnie rzecz ma się z Unią Europejską. Ostatnio Parlament Europejski miał czas na uchwałę w sprawie edukacji seksualnej w Polsce. To gremium wypluwa z siebie mnóstwo tego typu głupot. Kiedy jednak w Europę uderzyła z ogromną siłą zaraźliwa choroba, władze wspólnoty skupiły się jedynie na zapewnieniach o wsparciu. Niestety, za tymi zapewnieniami nie idą konkretne działania. Rzekome miliardy, jakie Bruksela miała przekazać na walkę z wirusem, to środki z kończącej się perspektywy budżetowej, poinformował premier Morawiecki. Czyli nic nie dali, ale powiedzieli, że dali. Bo coś mówić trzeba. Opinia publiczna nie
     
45%
pozostało do przeczytania: 55%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze