Historia

Dariusz Jarosiński
We wszystkich zrywach niepodległościowych, gdy ojczyzna była zagrożona i ważyły się jej losy, do walki stawała polska młodzież, stawały nawet dzieci. Młodzi ludzie dzielnie walczyli w powstaniach listopadowym, styczniowym. W latach 1918–1920 Orlęta Lwowskie odwagą dorównywały dorosłym obrońcom miasta. A w podziemiu niepodległościowym w czasie okupacji niemieckiej i w powstaniu antykomunistycznym niezłomni młodzi chłopcy i dziewczęta przedwcześnie składali ojczyźnie, za którą  walczyli, daninę życia. Musicie mieć w sobie coś z orłów. Pamiętajcie – orły to wolne ptaki, bo szybują wysoko kard. Stefan Wyszyński, Gniezno, 1966 rok. Zdaniem rosyjskiego historyka, zajmującego się analizą statystyczną powstania styczniowego, W.M....
Jakoś na początku lat 70. XX wieku Antoni Gołubiew zaniósł jedną ze swych powieści do Wydawnictwa Literackiego. Wydawcy przeczytali ją i wyrazili wolę druku. Jednak w pisarzu narosły wątpliwości, czy powieść aby na pewno jest dobra. Rozterki były tak daleko posunięte, że w pewnym momencie pisarz zaczął wręcz… wyrywać rękopis wydawcy. Tamten ciągnął maszynopis w swoją stronę, Gołubiew w swoją. W końcu wydawca ustąpił. Pięć lat później książka nadal była nieskończona. Historia o przepychance w Wydawnictwie Literackim nie jest bynajmniej złośliwą plotką, rozpuszczoną przez literacką konkurencję, sam Gołubiew opowiedział ją Stefanowi Kisielewskiemu („Tygodnik Powszechny”, „Rozmówki z Gołubiewem”, 15 czerwca 1975 roku). Sekretarz redakcji „Nowego...
Żywiołem Arkadego Fiedlera były podróże. Z małego Rogalinka pod Poznaniem wyprawiał się w najodleglejsze zakątki świata. Nienasycona ciekawość gnała go do Brazylii, Peru, Kanady, Maroka, Wenezueli, Meksyku, to znów na Madagaskar, Kubę, Martynikę… W połowie 1939 roku znalazł się na Thaiti i tam też dowiedział się o wojnie. Nie zastanawiając się długo, wrzucił rękopis nieukończonej książki do walizki i ruszył wprost do polskiego wojska we Francji. „Z thaitańskiego raju, gdzie noce i dnie były jak bajka, kobiety jak kwiaty, a kwiaty jak motyle, wygnała go nieuleczalna polskość”, bo – jak pisze Ludwika Ciechanowska – czuł się przede wszystkim Polakiem odpowiedzialnym za „daleką, utraconą, Bóg wie na jak długo, ojczyznę…”. Jak to się w ogóle...
„Wszyscy, którzy mnie znają, wiedzą, że po ludzku sądząc, miałem wiele ważnych powodów, by pozostać Żydem: rodzina moja żydowska, narzeczona Żydówka… A przecież wiadomo także wszystkim, że nie jestem wariatem! Jakże jestem teraz szczęśliwy!… Jaka pełnia łaski i dobroci!” – pisał już jako katolicki duchowny Alphonse Ratisbonne, żydowski bankier nawrócony w dość nieoczekiwany sposób za sprawą Matki Bożej. Czy możemy dziś sobie wyobrazić taką scenę: młody, zamożny, lekko znudzony żydowski bankier wchodzi do jednego ze starych rzymskich kościołów. Mija sprzęty, jakimi zastawiona jest nawa główna, i zbliża się do jednego z ołtarzy; chce się przyjrzeć wizerunkowi Maryi. Wywodzi się z rodziny praktykujących żydów, ale sam jest religijnie obojętny. Tego dnia...
Piotr Lisiewicz
„Niech żyje lotnictwo Polskie! Jakże pragnę, aby ten mój okrzyk usłyszała i zrozumiała cała Polska, jak długa i szeroka – od fal Bałtyku po Karpat szczyty!” – to były słowa pilota Franciszka Żwirki po wygranych zawodach w Berlinie. Nieprzeliczone tłumy wyległy na ulice Poznania, Warszawy i Wilna, by witać tych, którzy pokonali Niemców. Inżynier Stanisław Wigura – uczestnik wojny polsko-bolszewickiej – i porucznik Żwirko – żołnierz Dowbora--Muśnickiego – znaleźli się w 1932 roku na ustach całego świata. Gdy dwa tygodnie później zginęli w wypadku, 300 tysięcy ludzi na czele z Marszałkiem Piłsudskim odprowadziło ich na Powązki. A potem na ich legendzie wychowali się ci z Dywizjonu 303… Pisarz Zygmunt Nowakowski tak relacjonował chwilę, gdy...

Pages