Puszczając wodze fantazji

Poprzednie miesięczniki

Kiedy ulegamy pokusie snucia prognoz, to nieuchronnie wpadamy w rozliczne pułapki. Pierwsza polega na tym, że puszczamy wodze fantazji. Skoro dziś stać nas na piłkarskie Euro 2012, to za pół wieku stać nas będzie na samodzielną organizację nie tylko olimpijskich igrzysk zimowych w Zakopanem, lecz nawet igrzysk letnich w Łodzi (to nagroda dla prezydenta Kropiwnickiego, który w udatny sposób zarządza tym miastem). Skoro dziś brakuje nam pieniędzy na szpitale, to za kilkadziesiąt lat każda dzielnica będzie mieć klinikę na poziomie rzymskiej Gemelli. Tak postępują optymiści, gdyż pesymiści, puszczając wodze fantazji, ściągają na głowy naszych następców całe serie nieszczęść, od skutków globalnego ocieplenia (koniec z nartami w Tatrach), aż po wojnę nuklearną wywołaną przez islamskich terrorystów. Drugą pułapką jest trzymanie się naukowo potwierdzonych faktów. Pan Bóg dał nam rozum, ale zarazem kpi sobie z nas za każdym razem, kiedy próbujemy go przechytrzyć, kiedy próbujemy niezbadane wyroki Boże zawrzeć w statystykach, tabelach i programach komputerowych. Na szeroką skalę uczone prognozy zaczęliśmy snuć w XIX w., w wieku nauki. I tak, jeden z brytyjskich naukowców udowodnił ponad wszelką wątpliwość, że Londyn czeka smutny koniec, gdyż lawinowo rosnąca liczba koni w tym mieście doprowadzi nieuchronnie do katastrofy ekologicznej w XX w. Krzywa się zgadzała, tylko biedak nie przewidział, że w XX w. w Londynie prawdziwych koni już nie będzie. Podobnie kulą w płot trafili ci
     
30%
pozostało do przeczytania: 70%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze