Kryzys politycznej magii

A teraz o naszej inteligencji. Za kryterium przynależności przyjęło się brać wykształcenie. Doktor, a jeszcze bardziej – profesor, to z definicji musi być inteligent, który z racji tytułów ma prawo mądrzyć się na każdy temat i jest traktowany jak autorytet. Czyli jak szaman w społeczeństwach przedpolitycznych. Te autorytety pochodzą jednak z PRL. W czasach Władysława Gomułki obrony prac doktorskich były obowiązkowo ogłaszane w prasie. Wtedy zacząłem kolekcjonować co smakowitsze. Za Gierka, wobec gigantycznej produkcji doktorów nauk, zniesiono ten obowiązek i obwieszczenia o doktoratach publikował tylko wewnętrzny biuletyn Ministerstwa Szkolnictwa Wyższego. Poufny, ale ja go dostawałem od...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: