Zagadka dnia siódmego

Poprzednie miesięczniki

No dobrze, ale rzecz miała być nie o pracy, lecz o odpoczynku. Chciałem tylko pokazać, do jakich wniosków prowadzi konsekwentne, pogłębione intelektualnie rozważanie o współczesności na tle przekazów biblijnych. Wracajmy do dnia siódmego. Wiadomo, że Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo, a więc muszą w nas tkwić wszystkie potencjalne możliwości boskiego sposobu odpoczywania. Niewykluczone, że Bóg w siódmym dniu odpoczywał, przyglądając się z przyjemnością temu, co stworzył. Ale jest to mało prawdopodobne, jeśli się przyjrzeć ludzkim zachowaniom. Wymaganie od stolarza, aby po sześciu dniach budowania szafy przez dzień siódmy przyglądał się jej i to jeszcze z zadowoleniem, byłoby okrucieństwem. Doświadczenie wieków uczy nas, że nawet wówczas, gdy nie było telewizji, stolarze woleli patrzeć na cokolwiek innego, byle nie na szafę. Potem powstał z tego freudyzm, ale to nie należy już do nurtu naszych rozmyślań.  Potencjalnie, w czasach stworzenia istniały wszystkie możliwości i wszystkie sposoby wypoczywania, które stosowano wczoraj, które znamy dzisiaj i które będą w użyciu po kres świata. Teoretycznie więc Pan Bóg mógł surfować w internecie, skakać na bungee, przebiec maraton, wykąpać się w basenie, pójść do dyskoteki, obejrzeć mecz piłki nożnej w telewizji. To wedle dzisiejszych kryteriów odpoczynku. Dawniej mógłby prząść len, śpiewając przyśpiewki, malować na szkle albo wyszywać serwetki. W przyszłości mógłby polecieć na Marsa albo odwiedzić Czarną Dziurę.
     
42%
pozostało do przeczytania: 58%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze