IDEAŁ MI – sposób na bolszewika

Ojciec Bocheński wskazuje na podstawową dynamikę opartych na marksizmie systemów. Nie jest istotna ich treść, ale podstawą ich przetrwania jest forma. Treść jest tylko dodatkiem. Jeden i ten sam marksista najpierw potępi tradycję, a następnie nawiąże do swojej ideowej tradycji; stanie w obronie słabych i biednych, a potem będzie szukał poparcia i zabiegał o względy wpływowych i bogatych; będzie się chlubił swoją tolerancją, a następnie wyszydzi każdego, kto ma poglądy inne niż on sam. Ideowością marksisty, ukształtowaną na wielu błędach filozoficznych, rządzi bowiem hipokryzja i niespójność. W większości przypadków on sam nie jest tego do końca świadom. Zazwyczaj coś, co wygląda jak „przystąpienie do ruchu lewicowego”, jest retrospektywną racjonalizacją procesu, który zaszedł już w psychice przystępującego. Człowiek, który pozwoli, aby jego myślenie poddało się logice sprzeczności, doświadcza swego rodzaju autyzmu – oderwania od rzeczywistości, od relacji społecznych i od swojej własnej tożsamości. Stąd jego histeryczne reakcje, gdy nie jest w stanie zrozumieć intelektualnie siebie i innych. Czując swoje nieprzystosowanie, szuka dla niego uzasadnienia i usprawiedliwienia. Znajduje je wśród ludzi, którzy padli ofiarą tego samego wirusa błędnego myślenia. Jest to grupa, która wyczarowała całą serię różnych terminów na nazwanie swoich symptomów. Marksiści, komuniści, nowa lewica, soc-liberałowie, „oburzeni” – za każdym razem, gdy skompromituje się jeden „system”, na jego
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze