Siła win ojców

Strindberg mówi tutaj o kompulsywnych odruchach, na jakie każdy jest skazany już w momencie przyjścia na świat. Człowiek odczuwa przymus powtarzania zachowań potrzebnych mu dla utrzymania identyfikacji ze swoimi korzeniami, pomimo że odruchy te sprawiają mu ból i upodlają go. To, o czym mówi Strindberg, to nic innego, jak zniewolenie człowieka przez grzech pierworodny, który nie przeszkadza, co prawda, w rozumieniu zasady moralnego życia, ale uniemożliwia konsekwentne ich wprowadzenie w praktykę. Autor rozpoznaje w tym zakresie przewagę osób wierzących w Chrystusa i Jego Kościół, który oferuje nadprzyrodzone środki uwalniające od przywiązań, nałogów, słabości, jakie pozostawili człowiekowi jego przodkowie. Innymi słowy, katolik, współpracując z łaską, uwalnia się od grzechu dziedziczonego od pokoleń w jego rodzie. Pomimo że Strindberg nie był chrześcijaninem, teoretycznie potrafił rozpoznać konieczność wiary w Trójosobowego Boga dla wyzwolenia się od win przodków i skutków, jakie one wywołują. Dzięki tej wolności katolik zdobywa możliwość nadania spójności temu, w co wierzy, co robi, co głosi i czego naucza. Człowiek uwikłany w grzech od pokoleń, a wypierający się go, jest skazany na kompulsję powtórzeń. I to właśnie ten natrętny odruch powtarzania tego, co znajome, co przylgnęło do jego duszy już przy jego narodzeniu i co podtrzymuje jego rodową tożsamość, jest źródłem zniewolenia. Odruch powtarzania nie dotyczy tylko nawyków czy nałogów, lecz także jest wpisany w sam rdzeń
     
21%
pozostało do przeczytania: 79%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze