WOLNOŚĆ Á LA UE

Nieznajomość faktów i brak woli, aby je poznać, każe euroentuzjastom opierać swoją znajomość mechanizmów rządzących Unią na luźnych skojarzeniach. Owe asocjacje są spotykane nie tylko w sferze polityki i gospodarki, ale coraz częściej wkraczają na teren ideowy. Monika Richardson nazywa Unię Europejską „zagadnieniem wolnościowym”. Jeszcze większe nadzieje w UE pokłada Andrzej Godlewski, wyznając, że „Nie ma wolności bez silnej Unii” (29.06.2011 r., www.rp.pl). W obu przypadkach euroentuzjazmu następuje pomylenie wolności z dobrobytem materialnym, z którym kojarzona jest Europa Zachodnia. Tymczasem stan materii jest niewspółmierny w stosunku do stanu ducha i nie można tutaj zastosować analogii. Pomimo licznych swobód obywatelskich i nieobecności przemocy fizycznej aspekt wolności w państwach UE jest już od dawna mocno ograniczony. Istnieje przestrzeń, w której jest on bez mała w całkowitym zaniku. I to przy minimalnym sprzeciwie samych zainteresowanych.Sumienie innego W filmie „Sceny z życia małżeńskiego” Ingmar Bergman w mistrzowski sposób oddaje mentalność szwedzkiej klasy średniej początku lat 70. Marianne i Johan są wzorowym małżeństwem i przykładnymi rodzicami dwóch córek. Odnieśli sukces zarówno na polu rodzinnym, jak i zawodowym, co pozwala im wieść spokojne i dostatnie życie. Pewnego dnia Johan oświadcza żonie, że zakochał się w innej i że chce odejść. Wyznaje, że planuje to już od czterech lat. Marianne nie kryje zaskoczenia, jednak zachowuje spokój.
     
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze