Nie będziesz czcił Boga przede mną

Przestroga przed pychą I nie jest tak, że dotyczy on tylko ludzi wierzących w Boga, w Apokalipsę św. Jana i przepowiednie ojca Pio. Chrześcijanin wierzy w miłosierdzie Pana i wieczne życie po ziemskiej śmierci. Ta wiara i nadzieja pozwala na przygotowanie się do nowego życia. A co ma zrobić człowiek niewierzący, współczesny ateista albo agnostyk, nazywany też niedowiarkiem? Żyć pełnią życia, jaką dały mu ziemskie przyjemności, bo z chwilą śmierci wszystko się skończy. Skończy się to, co stanowiło o jego smutkach i troskach, o radościach z zaspokajania zachcianek, z posiadania, bo tego wszystkiego nie można zabrać do grobu. Pozostaną bliscy, przyjaciele, znajomi, którzy będą człowieka wspominać dobrze czy źle, ale on się o tym nie dowie. Nie dowie się, jak spożytkowano jego majątek ani czy ma wnuków i czy pozostawiona na Ziemi wdowa znalazła sobie drugiego męża. Nie będzie nic – tak sądzą ateiści i dlatego dla większości z nich śmierć jest tak przerażająca przez swoją ostateczność. Lekarze czuwający przy umierających ateistach czy ich bliscy są nierzadko świadkami niewyobrażalnego strachu przed śmiercią osób niewierzących. Wołających: dlaczego mnie nie ratujecie? Ja nie chcę umierać! Zróbcie coś! Nawet wówczas, gdy zdają sobie sprawę, że nie ma dla nich ratunku, że muszą umrzeć. Bo medycyna ma swoje granice. Śmierć nie boli – zapewniła w jednym z programów telewizyjnych kobieta, która przeżyła swoją śmierć kliniczną i powróciła do ciała. I trzeba jej wierzyć, bo nie jest
20%
pozostało do przeczytania: 80%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze