Takie małe, a już takie stare

Chwilami ogarnia mnie strach przed cynizmem i wyrachowaniem małolatów, jeszcze dzieci, a już staruszków. Oblatanych w pornografii i w konsumpcji, żyjących na moralnym śmietniku, jakim jest dziś świat technicznej cywilizacji zachodniej. W tamtych czasach, czasach normalnych ludzi, dzieci wprawdzie chodziły do szkoły „pod górkę”, ale szły bezpiecznie. Nieraz kilka kilometrów, w mróz i upał, ale beztrosko. W zimie wracały do domu po ciemku i nic im nie groziło. Było biednie, niewygodnie i brakowało zabawek. Dzieciaków z miast i wsi nie musieli odprowadzać do szkoły rodzice, w strachu, że porwie je i zgwałci jakiś pedofil. O pedofilach, homoseksualistach i lesbijkach nikt nie słyszał. Oczywiście, nie było wtedy telewizji, Internetu i pornografii. Wielbiciele tej formy propagandy seksu, głównie mężczyźni, zdobywali czy nabywali pokątnie różne „zeszyciki”, skrzętnie ukrywając je przed rodziną, a przede wszystkim przed dziećmi. Zdarzały się gwałty na nieletnich i seksualne molestowanie dziewczynek przez członków rodziny, w tym przez ojców, braci, wujków. To był margines, tak jak były nim związki homoseksualne, bo margines był zawsze obecny w życiu społeczeństw, coś jak odchylenie od normy. Ale wtedy istniało uczucie, które nazywamy wstydem. Ludzie wstydzili się swoich dewiacyjnych zachowań, starali się je ukryć przed światem, a homoseksualiści nie afiszowali się ze swoimi skłonnościami, nie paradowali po ulicach, najczęściej były to związki stałe i tolerowane przez
     
14%
pozostało do przeczytania: 86%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze