Edukacja antytestosteronowa

„Tylko żadnej agresji” – to hasło wolno potraktować jako credo „tolerancyjnej” i pacyfistycznej cywilizacji Zachodu. W tym duchu edukuje się i wychowuje dzieci, taki klimat towarzyszy deklaracjom polityków, działalności filmowców czy literatów. Że oficjalny patos łagodności często do rzeczywistości ma się nijak, widzimy na co dzień. Ideologia wykorzeniania wszelkiej „agresji” jednak działa. Słowo to ma jednoznacznie negatywne konotacje. Tymczasem wystarczy przeczytać „Regres człowieczeństwa” Konrada Lorenza, aby na sprawę spojrzeć w nowy sposób. Respektując istotę wywodów austriackiego noblisty, obecność agresji w naszym życiu należy uznać za niezbędną. Prawidłowo ukierunkowana i wymodelowana mądrym wychowaniem staje się ona sprzymierzeńcem człowieka. Osobnik całkowicie wyzuty z agresji to niezdolny do jakiejkolwiek aktywności, gnijący w łóżku humanoid. Nie ma co ukrywać – uwagi te dotyczą głównie płci męskiej. I nie chodzi tu tylko – ani przede wszystkim – o tłumienie naturalnego popędu, który poddany presji wychowania, naciskowi społecznych nakazów i zakazów ulega „sublimacji” i staje się motorem konstruktywnych działań. Prawdziwa edukacyjna sztuka w tym, aby agresji całkowicie nie „sublimować” ani w nic nie przekształcać, ale inteligentnie nią pokierować. Oczywiście coś w rodzaju freudowskiej sublimacji wydaje się w procesie wychowania i edukacji niezbędne, aby naturalna męska agresja nie przerodziła się w pospolite chuligaństwo, zakapiorstwo albo wręcz w okrucieństwo czy
     
38%
pozostało do przeczytania: 62%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze