Kwiecień 2007

Póki co, mimo że dzieje się wiele innych ciekawych rzeczy, muszę przypomnieć mniej dziś akcentowane zasługi Michnika i towarzyszy. Bo kapitalnie, choć dla młodszych w sposób pewno dość zaskakujący, przystają do tego, co dziś głosi. Oczywiście i z nimi wiąże się gorączka antylustracyjna, zamazywanie prawdy o PRL, dobrotliwy stosunek do komunistów, walka z pamięcią. Ale o tym napisano już wiele.

Byłoby krzywdzące dla „środowiska”, gdyby zapomniane zostały jego osiągnięcia na polu krzewienia demokracji. Krzywdzące i poniekąd zabawne.

Bo u zarania II RP Michnik i jego ideowi kompani usiłowali za wszelką cenę nie dopuścić do powstania w Polsce demokracji, nie mówiąc już o społeczeństwie obywatelskim czy niezależnych, różnorodnych mediach. W sensie dosłownym. Również, a jakże, powołując się na demokrację. Społeczeństwo starano się utrzymać w stanie przedpolitycznym. Podporządkowano sobie zgoła wszystko, co podporządkować było można (poza tym, co pozostawiono komunistom). Sobie, czyli władzy.

Jeszcze w podziemiu jedna, postępowa grupa ideowa przeprowadziła we władzach, tak przecież różnorodnej „Solidarności”, minizamach stanu. Tak zwani doradcy z 1981 r. stali się przywódcami. Przy Okrągłym Stole zdobyli koncesję na opozycyjność. Wykorzystali to, aby spośród chętnych wytypować do wyborów 1989 r. tylko tych, którzy im odpowiadali. Konstruktywnych (wobec PZPR), właściwych. W 95 proc. powiodło się to. Później, opierając się na populistycznych komitetach, stworzono Obywatelski Klub Parlamentarny (OKP), pod wodzą Bronisława Geremka. Reprezentował wszystko i wszystkich. Zajął całą, pozakomunistyczną część sceny politycznej. I tak miało pozostać.

Obecne pokolenie nawet pojąć nie zdoła, jakie metody, wygibasy i retorykę stosowano, by cel ten osiągnąć. Głoszono np., że wszelkie podziały politycznie są we współczesnym świecie anachronizmem. Twierdzono (szermując jednocześnie deklaracjami o przywiązaniu do zachodniego systemu i kultury...
[pozostało do przeczytania 61% tekstu]
Dostęp do artykułów: