Sam na sam z mamą

Poprzednie miesięczniki

Syn uczy się na przykładach Obecnie nie ulega wątpliwości, że bardzo wielu zachowań uczymy się przez modelowanie, przez naśladownictwo. Zdolność uczenia się na podstawie obserwacji, a nie tylko przez działanie, jest niezmiernie użyteczna. Mocno skraca czas uczenia się. Nie musimy przechodzić przez męczący, a czasami i niebezpieczny, proces samodzielnych prób i błędów, możemy skorzystać z cudzych sukcesów i pomyłek. Docierające tą drogą informacje są łatwostrawne, w odróżnieniu od wiadomości uzyskiwanych w osobistym doświadczeniu, nie wymagają żmudnych obróbek myślowych. To ktoś wykonał za nas całą pracę, wyselekcjonował informacje z otoczenia i przetworzył w sensowne zachowanie, czyli pomyślał. Do nas docierają one już w gotowej postaci. Jak zażartował sobie słynny komik, Harpo Marx, zwracając się do nauczycielki swojego syna: „Gdy mały coś przeskrobie, proszę zbić chłopca siedzącego obok, syn uczy się na przykładach”. Korzystanie z cudzego doświadczenia ma swoje zalety i wady. Głównym plusem jest to, że pomnaża znacząco nasz zasób wiadomości o świecie i ludziach. Wykorzystując bogactwo intelektualne innych, wykraczamy poza nasze skromne poznanie. A przy okazji, rozszerzając nasz obraz rzeczywistości, równocześnie uczestniczymy w powstawaniu obrazu wspólnego. Wspólnego dla wszystkich, którzy należą do jednego kręgu kulturowego. Ten wspólny obraz świata odgrywa ogromną rolę w układaniu harmonijnego współżycia ludzi: ułatwia współdziałanie, skuteczną wymianę
     
17%
pozostało do przeczytania: 83%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze