Loża Oldboya

Jacek Kwieciński
Z książki dowiedziałem się np., że termin „dekonstrukcja” Derridy, który zatruł m.in. amerykańskie uczelnie, był po raz pierwszy użyty przez hitlerowskich ideologów. Podobne źródło ma wiele terminów postmodernistycznych, nie mówiąc już o dzisiejszych trendach i modach. Określanie hitlerowców mianem faszystów jest autorstwa sowieckiego – ładniej brzmi: zwycięstwo nad faszyzmem niż nad socjalizmem narodowym, prawda? To, podobnie jak zapoczątkowany przez Trockiego bełkot o „najwyższym stadium kapitalizmu”, z ochotą przyswoiła sobie zachodnia lewica. Wtrącę jeszcze (uprzedzałem, że tekst będzie chaotyczny), iż z książki dowiedziałem się, że Auguste Comte („najgorszy filozof w dziejach świata” - Paul Johnson), wyrażający nadzieję, że ludzkość odrzuci chrześcijaństwo i zastąpi je „religią...
Jacek Kwieciński
Całkowite zdanie się na Rosję w wyjaśnianiu katastrofy było nie tylko wręcz niesłychanym przykładem rusofilstwa, potwierdzającego niesuwerenność obecnej polityki zagranicznej RP. Wskazywało również, że obecny reżim świadomie nie chce dostrzec niezwykłej rangi sprawy. Wielka część tzw. inteligencji też nie zawiodła. Między innymi kontynuowała praktykę skarżenia się zagranicy na Polaków. Wszelkie nadzieje nt. narodowej zgody uważałem, trafnie, za surrealistyczne. Obecne władze (ze swymi „autorytetami”), tak jak wtedy działały jakby z przymusu, obok powszechnie widocznych nastrojów społecznych, tak obecnie mają je w nosie. A ja w znacznym stopniu zacząłem podzielać opinię przede wszystkim B. Wildsteina, że „efekt smoleński” może nie zadziałać od razu, ale w końcu z pewnością zadziała...
Jacek Kwieciński
Wściekłość monopolistów W Ameryce przez dekady istniał ogólnokrajowy monopol trzech wielkich sieci: CBS, NBC, ABC. Nawet nie skrywały swych lewicowych sympatii. A ich prezenterzy uważali się za niepodważalne autorytety. Poruszali tematy wyłącznie „właściwe” z konkluzjami z góry wiadomymi. Te, nawet istotne i ważne wydarzenia, fakty, informacje, problemy, które pomijali, po prostu miały nie istnieć. Nie było ich. Byli mentorami i arbitrami. Ich oceny były niepodważalne. I nie było wobec nich słyszalnej alternatywny. Ale Ameryka to Ameryka. Po dekadach tak serwowanej im „wiedzy” (takiej, jaka jest dla zwykłych ludzi wskazana, pożądana i wystarczająca) zaczęli się buntować. I nie zawsze owych „wyroczni” słuchali (elekcja Reagana). A już, gdy w latach 60. 70. stacje ochoczo...
Jacek Kwieciński
Często narzekam. Pewno i ten tekst wpadnie w ten ton. Ale narzekając, źle kwitując obecną rzeczywistość, naprawdę wierzę, że to nie „koniec Polski” (tak jak nie nastąpił, wbrew przekonującym zapowiedziom, „koniec historii”). Jestem niecierpliwy, może bardziej od innych, a w dodatku nie za młody. Ale cóż, życie nie składa się wyłącznie z blasków ani nawet czasem, przez długi okres, z półcieni. Czas biegnie jednak dziś wyjątkowo szybko. Ma to też swoje plusy. Można bowiem założyć, że ani scena polityczna Polski, ani bliższego czy odleglejszego świata, nie jest jeszcze w pełni ukształtowana,. Sytuacja dobrze się nie układa. Byłoby jednak chyba przejawem skrajnego pesymizmu mniemać, iż będzie tak, już na stałe i na dobre. Marsz w jednym kierunku. Podstawowe Moje obawy, troski,...
Jacek Kwieciński
Bezkarność Tusk może opowiadać o działaniach rządu w sprawie wyjaśnienia przyczyn katastrofy, pełnego oddania sprawy Rosjanom, co tylko chce. Bo jest bezkarny, nikt tak naprawdę go nie „przyciśnie”. Komorowski może zawłaszczać, nie czekając na jakieś wybory, wszystkie prerogatywy prezydenta. Bo jest bezkarny, nikt tak naprawdę, tak do końca go nie „przyciśnie”. Obywatel Bartoszewski m.in. dzielił już Polaków na bydło i nie bydło. Nikt nie ośmielił się nadmiernie protestować, bo jak to dziś sformułowano (nie w „Gazecie Wyborczej”), bezpodstawnie używając liczby mnogiej, „wszyscy mamy świetną opinię o W. Bartoszewskim”. Więc się rozochocił i w wyzwiskach zasmakował. Czuje się bezkarny, obiecuje, że nadal będzie miotał obelgami. Więc ja oświadczam, że ob. Bartoszewski jest...

Pages