SŁUSZNOŚĆ GRY O WSZYSTKO

Całkowite zdanie się na Rosję w wyjaśnianiu katastrofy było nie tylko wręcz niesłychanym przykładem rusofilstwa, potwierdzającego niesuwerenność obecnej polityki zagranicznej RP. Wskazywało również, że obecny reżim świadomie nie chce dostrzec niezwykłej rangi sprawy. Wielka część tzw. inteligencji też nie zawiodła. Między innymi kontynuowała praktykę skarżenia się zagranicy na Polaków. Wszelkie nadzieje nt. narodowej zgody uważałem, trafnie, za surrealistyczne. Obecne władze (ze swymi „autorytetami”), tak jak wtedy działały jakby z przymusu, obok powszechnie widocznych nastrojów społecznych, tak obecnie mają je w nosie. A ja w znacznym stopniu zacząłem podzielać opinię przede wszystkim B. Wildsteina, że „efekt smoleński” może nie zadziałać od razu, ale w końcu z pewnością zadziała. Jednak póki co zwykła polityka kształtuje obecną rzeczywistość. Wyłącznie o ten efekt, polityczny, chodziło mi w opublikowanej w poprzednim numerze „NP” debacie. Przez jej skróty mogło zaś wynikać, jakbym tragedię smoleńską lekceważył. Boże Drogi! Efekt. Nie tylko nie wierzyłem w faktyczne zbliżenie „dwóch Polsk”. Sceptycznie podchodziłem do rozważań, o tej, jak mówiono, „zbuntowanej”, która miała w znacznej mierze, pod wpływem wstrząsu, zrozumieć, pojąć itd. A obecnie irytują mnie opinie, przynajmniej jeszcze przed miesiącem wyrażane, że Platforma słabnie, straszenie PiS-em nie wystarczy, a Bartoszewski z Wajdą budzą już powszechny niesmak. PO swe rządy umacnia, PiS-em nadal straszy, Bartoszewski
13%
pozostało do przeczytania: 87%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze