O FASZYZMIE PRAWDZIWIEJ

Z książki dowiedziałem się np., że termin „dekonstrukcja” Derridy, który zatruł m.in. amerykańskie uczelnie, był po raz pierwszy użyty przez hitlerowskich ideologów. Podobne źródło ma wiele terminów postmodernistycznych, nie mówiąc już o dzisiejszych trendach i modach. Określanie hitlerowców mianem faszystów jest autorstwa sowieckiego – ładniej brzmi: zwycięstwo nad faszyzmem niż nad socjalizmem narodowym, prawda? To, podobnie jak zapoczątkowany przez Trockiego bełkot o „najwyższym stadium kapitalizmu”, z ochotą przyswoiła sobie zachodnia lewica. Wtrącę jeszcze (uprzedzałem, że tekst będzie chaotyczny), iż z książki dowiedziałem się, że Auguste Comte („najgorszy filozof w dziejach świata” - Paul Johnson), wyrażający nadzieję, że ludzkość odrzuci chrześcijaństwo i zastąpi je „religią humanizmu”, jest też twórcą pojęcia „socjologia”; a zapewne i tej nauki, której szczerze nie cierpię. A także, iż manifest zajadle antysemickiego, hitlerowskiego autora Ludwiga Klagesa pt. „Człowiek i ziemia” przedrukowali, by uczcić swe powstanie, niemieccy Zieloni w 1980 r. Książka jest wręcz przepełniona podobnymi „ciekawostkami”. Ale ad rem. Mussolini (hiszpańskie imię Benito, zamiast Benedetto, nadał mu na cześć B. Juareza, meksykańskiego rewolucjonisty, ojciec, członek, wraz z Marksem i Engelsem, I Międzynarodówki) był supergwiazdą socjalistów. Lubił kpić z Jezusa i „niewolniczej moralności” chrześcijaństwa. Jego nocną lekturą był „Kapitał”, a organem „Walka klasowa” (gdzie był „tak
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze