Michnikowszczyzna się sypie

Poprzednie miesięczniki

Jeszcze bardziej wymowne było głuche milczenie, jakim kilka tygodni wcześniej „Gazeta Wyborcza” i całe jej środowisko skwitowało zamieszczony w „Newsweeku” artykuł opisujący początki konfidenckiej kariery Andrzeja Szczypiorskiego. Tu już nikt nawet nie próbował twierdzić, że „nie wierzy” – zdecydowano się w ogóle nie przypominać, iż był stosunkowo niedawno taki literat, nadmuchany przez Michnika do rozmiarów pierwszej wielkości gwiazdy polskiej kultury i że michnikowszczyzna ogłaszała go swym wielkim autorytetem moralnym. Zapewne łatwiej było przemilczeć sprawę Szczypiorskiego niż Czajkowskiego, bo ten pierwszy przed demaskacją umknął do grobu – ale też nie bez znaczenia musiał być fakt, że ze źródeł, których skądinąd w Towarzystwie znać nie uchodzi, wiadomo dobrze, iż kapowanie na swego własnego ojca było zaledwie początkiem wieloletniego pasma niegodziwości w życiu autora Początku.  W paskudnych dla Polski czasach kompletnej dominacji michnikowszczyzny na rynku medialnym nieliczne prawicowe bieda-pisma skazane były na nieustającą polemikę z „Wyborczą” – wypełniały one większą część ich objętości. Ostatnio, przeglądając codzienną prasę, mam wrażenie, że sytuacja się odwróciła. To „Wyborcza” przepełniona jest reakcjami na to, co wczoraj było w Radiu Maryja, co napisano w „Dzienniku” albo „Naszym Dzienniku”, względnie co powiedział któryś z rządzących polityków. Nie pozostaje jej wiele miejsca na własne pomysły.  Zresztą te pomysły są nienowe i coraz gorzej się sprawdzają.
     
27%
pozostało do przeczytania: 73%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze