Urażona cześć Adama M.

Poprzednie miesięczniki

Skupię się na swojej sprawie, bo ją znam najlepiej. Michnik poczuł się urażony zdaniem z mojego felietonu dla „Newsweeka”, iż robił wszystko, abyśmy nigdy nie poznali nazwisk komunistycznych zbrodniarzy. Zdaniem Michnika (czy też jego pełnomocnika) stwierdzenie to jest „kłamliwą informacją”, która redaktora naczelnego „Wyborczej” zniesławia. Zniesławia do tego stopnia, że prawnik Michnika, nie zadawalając się powództwem cywilnym, uporczywie grozi mi również wytoczeniem procesu karnego na podstawie osławionego paragrafu 212 (tego o zniesławianiu osoby publicznej), którego to paragrafu zniesienia, skądinąd, domagała się niedawno jego gazeta jako sprzecznego z normami cywilizowanego prawa – przynajmniej w kontekście procesu, jaki jej z kolei zapowiedzieli szefowie SKOK. Każdego, kto choć pobieżnie zna poglądy Michnika na rozliczenia z komunizmem, musi to wprawiać w zdumienie. Michnik zaprzecza, że bronił komunistycznych zbrodniarzy przed ujawnieniem? Trzeba mu udowadniać na sali sądowej, że robił to, co robił, pisał to, co pisał, i, jako człowiek decydujący o linii politycznej najbardziej swego czasu opiniotwórczej gazety w Polsce, drukował to, co drukował? Trzeba mu udowadniać przed sądem, że domagał się bezkarności dla Jaruzelskiego, Urbana i Kiszczaka, że domagał się zamknięcia i opieczętowania na 50 lat archiwów MSW, że nigdy nie zająknął się o losie stu ofiar „nieznanych sprawców”, pomordowanych w czasie stanu wojennego, ani nie znalazł miejsca w swojej gazecie na pobieżne
     
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze