Pochwała bezinteresowności

Z postaci faktycznie zaznaczonych w strefie kultury księciem takich arystokratów ducha był bezsprzecznie Adam Mauersberger, twórca i pierwszy dyrektor Muzeum Literatury im. Adama Mickiewicza. Absolutna bezinteresowność w miłości do malarstwa, literatury, filozofii. To była jego karma, niezbędny tlen – bez tego nie mógł żyć. Jeszcze mógłbym wymienić kilka innych osobowości dużego formatu. Choćby Paweł Hertz, który nauki pobierał tylko na lekcjach domowych oraz w podróżach po muzeach i bibliotekach Europy. Rozległość jego wiedzy i głębia wrażliwości sprawiały, że rozmowy z nim były najlepszą szkołą kształtowania niezależności sądów, rozumienia dzieł sztuki itp.

Niestety, w miarę zmniejszającego się czasu ci wolni, anachroniczni inteligenci skazani zostali na zagładę. Stracili swoje podłoże. Kawiarniane dysputy, spacery perypatetyków po agorze naszej stolicy zanikły zupełnie. Tempo czasu, absolutyzacja materialnej strony życia, wysokie technologie i wąskie specjalizacje nie sprzyjają rozwojowi naprawdę wolnych umysłów. Wygasa potrzeba czytania dla czystej rozkoszy samego czytania. Dzielenia się wrażeniami z odbioru dzieł sztuki dla bezinteresownej wymiany poglądów. Następców formacji Arystokratycznych Inteligentów nie widać. Gleba dla nich jałowa. Nie ma z kim rozmawiać. Niech więc będzie to swoiste Requiem. A może nie mam racji? Oni ciągle będą się pojawiać. Muszą. Inaczej nasze życie zamieni się w nieludzką pustynię.
[pozostało do przeczytania -1% tekstu]
Dostęp do artykułów: