Z mojego kanonu lektur Lancet Tyrmanda

Analiza środowiska ówczesnej „warszawki” dokonana została metodą bezlitosnej wiwisekcji, niekiedy w tonacji satyry, a nawet paszkwilu na głęboki konformizm, poddaństwo i zakłamanie ludzi starających się uchodzić za wolnych i uczciwych. To galeria typów totalnie zniewolonych; persony na tej scenie, pozbawione wszelkich hamulców etycznych, działają powodowane jedynie serwilizmem, intrygą, donosem – to są dźwignie przywilejów, sukcesów, dróg do sławy. W sposób niesłychanie wnikliwy, świadczący o znawstwie przedmiotu od podszewki, pokazuje Leopold Tyrmand, jak wszelka sztuka w systemie totalitarnym więdnie i usycha, traci siłę, suwerenność, stając się wypadkową oczekiwań partii, cenzury....
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: