Przyczynek do „Kryptonim »Nowy« – tajemnice mojej ubeckiej teczki"

Drugi był już dojrzałym mężczyzną, po 30. W późnych latach 60. przyjechał jako magister polonistyki z Wrocławia. Napisał pracę o języku moich opowiadań złodziejskich. Młodzian wtedy zbuntowany, ubrany w dżinsy, chlebak przewieszony przez ramię, zawadiacko naciągnięty andersowski beret. Jasnooki blondyn, rodem z Pomorza. Często spotykany typ „chłopaka w drodze”.

Wolny, na kontrze, trochę cyniczny. Echo Jamesa Deana, Marka Hłaski. Z żyjących pisarzy fascynowała go postawa Stachury, wiecznego wędrowca, którą poeta tak sugestywnie manifestował w życiu i twórczości. Nie znał go osobiście, ale mówił o nim jako o kimś bliskim. Nasza znajomość zagęściła się. Gdy przyjeżdżał do Warszawy, zawsze mnie odwiedzał. Skończył studia, ożenił się, urodziła mu się córeczka. Coraz częściej mówił o marnych perspektywach zawodowych. Miotał się na różnych ryczałtach i pracach zleconych. Sprawiał wrażenie zagonionego. Córeczka, okazało się, zapadła na ciężką chorobę wymagającą kosztownego leczenia. Nieoczekiwanie przeniósł się do Warszawy, zdobył dobrą posadę i mieszkanie. Musiałem więc zadać mu to pytanie. Odpowiedział po chwili wahania. Tak, jest członkiem partii. Bez tego ustępstwa nie miał żadnych szans. Ten rodzaj konformizmu był dosyć upowszechniony, szczególnie za panowania Gierka, zdobywanie materialnych korzyści za wszelką cenę stało się życiową dewizą wielu rodaków. Spotykaliśmy się nieczęsto, pozostało w nim zamiłowanie do literatury, wierny czytelnik moich książek. Dokładnie nie śledziłem przebiegu jego kariery. Kilka razy zmieniał pracę, piastował kierownicze stanowiska średniego szczebla. Stan wojenny zastał go w jakiejś spółdzielczości. W odróżnieniu od innych moich znajomych, którzy woleli nie ryzykować dalszych więzi z opozycyjnym pisarzem publikującym w wydawniczym obiegu podziemnym i paryskiej „Kulturze”, pod własnym nazwiskiem L. (tak go nazwijmy) odwiedzał mnie nadal. Dzięki swoim wpływom zdobył dla mnie przenośny elektryczny kaloryfer. W mroźną zimę 1982...
[pozostało do przeczytania 74% tekstu]
Dostęp do artykułów: