Kryptanazja w cieniu eutanazji

Jak to wygląda w praktyce? Państwem, które jest niewątpliwie pionierem w forsowaniu eutanazji na świecie, pozostaje Holandia. Od 1973 r. proceder ten był tam praktykowany i chociaż odbywał się bezprawnie, to władze przymykały nań oczy. Dopiero w kwietniu 2001 r. eutanazja została oficjalnie zalegalizowana. Od 1990 r. specjalne komisje rządowe sporządzają wyczerpujące raporty na temat owej praktyki. Dane, które wyłaniają się z tych sprawozdań, każą spojrzeć na opisywane zjawisko inaczej, niż czyni to większość mediów.

Kryptanazja w liczbach

Okazuje się, że ponad 11 proc. wszystkich zgonów w Holandii stanowi tzw. kryptanazja, czyli eutanazja niedobrowolna – przeprowadzona bez wiedzy i zgody pacjenta. W pierwszym roku, w którym taki raport sporządzono (1990), zabiegi kryptanazji stanowiły ponad połowę wszystkich dokonanych eutanazji – aż 14 691 spośród 25 306 przypadków. Liczba ta powinna być nawet jeszcze wyższa, gdyż w statystykach nie uwzględniono niedobrowolnego uśmiercania noworodków, dzieci i pacjentów chorych psychicznie. Sprawozdania z późniejszych lat pokazały, że tendencja ta się utrzymała.

Doktor Pieter Admiraal, zwany „ojcem chrzestnym eutanazji”, mówi, że w roku 2000 zabiegi eutanazji stanowiły około 15,5 proc. wszystkich zgonów w Holandii, przy czym większość z nich (12 proc.) to tzw. sedacja terminalna. Jest to szczególny rodzaj kryptanazji, który polega na tym, że pacjentowi podaje się podwyższone dawki morfiny, a następnie przestaje się go karmić i poić. Po kilku dniach chory umiera z głodu lub odwodnienia, ale ponieważ jest odurzony narkotykami, to tego nie czuje. Według Admiraala co roku pozbawia się w ten sposób życia około 15 tys. ludzi, bez ich wiedzy i zgody. Wielu lekarzy wybiera ten właśnie sposób kryptanazji, gdyż dzięki niemu nie musi wypełniać wielu biurokratycznych formalności, które są wymagane przy oficjalnej eutanazji.
Według statystyk holenderskiego ministerstwa zdrowia,...
[pozostało do przeczytania 77% tekstu]
Dostęp do artykułów: