Jak uratowano feudalizm

Jegomość Pan nasz Najjaśniejszy demokratycznego był usposobienia, z kmiotami przestawać lubił, po plecach ich, chudopachołków, ręką swą własną klepać, a w pogaduszki wedle kopic się wdawać. Bywało, dziewkę jaką co kraśniejszą w kiecki uszczypnął albo chłopa starego o pogodę zagadnął. Kraśniał przy tym na gębie z ukontentowania, po udach się bił i –„Wciórności” albo „Do kroćset” mówił, od czego i popularność Majestatu rosła bardzo.

W ten czas spokojny i szczęśliwy plony wzrosły do czterech garnców podstawowych zbóż z łana, a spożycie siwuchy do dziesięciu garncy na chłopa, wliczając w to baby i niedorostki.

Plony dzieliliśmy sprawiedliwie. Każdy dostawał, wiele nam...
[pozostało do przeczytania 89% tekstu]
Dostęp do artykułów: