Jak uratowano feudalizm

Poprzednie miesięczniki

Jegomość Pan nasz Najjaśniejszy demokratycznego był usposobienia, z kmiotami przestawać lubił, po plecach ich, chudopachołków, ręką swą własną klepać, a w pogaduszki wedle kopic się wdawać. Bywało, dziewkę jaką co kraśniejszą w kiecki uszczypnął albo chłopa starego o pogodę zagadnął. Kraśniał przy tym na gębie z ukontentowania, po udach się bił i –„Wciórności” albo „Do kroćset” mówił, od czego i popularność Majestatu rosła bardzo. W ten czas spokojny i szczęśliwy plony wzrosły do czterech garnców podstawowych zbóż z łana, a spożycie siwuchy do dziesięciu garncy na chłopa, wliczając w to baby i niedorostki. Plony dzieliliśmy sprawiedliwie. Każdy dostawał, wiele nam wypadało, a resztę spławialiśmy Wisłą do Gdańska. Ku karierze się droga wszystkim otwierała, byle zdolnym, i każdy, kto choć trochę oleju miał w głowie, a krzepy w rękach, mógł i karbowym zostać. Ale czy to chamstwu dogodzi? Borami przekradać się poczęli emisariusze, naszeptywać smerdom po krzewiach i stąd ruch poszedł po pospólstwie a nawoływanie. Emisariusze nie ustawali w robocie swej kreciej, kieskami ze złotem potrząsając i tak doprowadzili lud nasz zawsze wierny do błędu, iż wszyscy ludzie równi są, nikt niewolnym być nie powinien, a pańszczyzna to przeżytek i do dobrobytu powszechnego przeszkoda. Nic nie pomogło po wsiach otrąbienie, że to szatańskie są wymysły, porządkowi przyrodzonemu rzeczy przeciwne. Że to emisariusze starego, niewolniczego ustroju heroldowie, a kto by takiego Marszałkowskim Oprawcom
15%
pozostało do przeczytania: 85%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Interesuje Cię pakiet wielu subskrypcji? Napisz do nas redakcja@www.panstwo.net

W tym numerze