Listopad 2006

Poprzednie miesięczniki

Ta niesłychanie wolnościowa wizja, przyprawiona dużą dawką intelektualnego bełkotu (o „moralności” itd.), zyskała ogromną popularność wśród licznych filozofów i psychologów. Jako piękna synteza liberalizmu z socjalizmem. Opierając się na niej, znany skądinąd Erich Fromm wywiódł tezę o konieczności pojawienia się „Nowego Człowieka”, który „wyrzeknie się wszelkich postaci posiadania na rzecz bycia”. Tylko mniej życzliwi „największemu filozofowi liberalizmu” określili książkę Rawlsa „wielkim przypisem do Marksa”. Wojciech Sadurski stara się z poświęceniem, abyśmy współczesny liberalizm poznali jeszcze bardziej. Przeciwstawia go tradycjonalizmowi, wszelkiej tradycji, wobec której musi być z założenia antagonistyczny. To cenna wskazówka. Pismem liberalnym nazywa „Politykę”. Całe życie uważałem ten organ za wyjątkowo wrednie propagujący komunizm o rzekomo ludzkim obliczu. Dziś jest bastionem postkomunizmu, a nie wydaje się, aby od niego do współczesnego liberalizmu prowadziła zbyt odległa droga. Dziwi nieco, że do obozu liberalnego Sadurski nie zaliczył „Trybuny”, Aleksandra Kwaśniewskiego oraz, oczywiście, Jacka Żakowskiego and Company. Mam nadzieję, że w przyszłości przywoła przynajmniej niewątpliwie największego dziś liberała Noama Chomsky’ego i tak wybitnego myśliciela liberalnego XX w., jak John Lennon. Jeszcze coś niby lżejszego, a zwłaszcza bardziej odległego od krajowego zgiełku. Za parę dni republikanie przegrają zapewne z kretesem wybory. Czy będzie to oznaczać trwały
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze