Osocze, polityka i pieniądze

Niekorzystne umowy

W 1993 r. ówczesny minister zdrowia Andrzej Wojtyła zdecydował, że MZ wycofało się z projektu budowy fabryki przetwórstwa osocza polsko-francuskiej spółki Biofarm International, w której Skarb Państwa miał 49 proc. udziałów. Minister, w imieniu resortu IHiT, podpisał za to umowę na przetwórstwo osocza ze Szwajcarami. Przedłużano ją aż do ubiegłego roku. Dziś Wojtyła, obecnie główny inspektor sanitarny, mówi, że podjął taką decyzję, bo powiedziano mu, że fabryka nie będzie rentowna.

Tylko w latach 2001-2005 za pozyskanie i przerobienie w Szwajcarii ponad 560 tys. litrów osocza Skarb Państwa zapłacił około 409 mln zł, a w zamian otrzymaliśmy produkty o wartości 211 mln zł (strata: 198 mln zł). Co więcej, odbieraliśmy tylko część najcenniejszego produktu frakcjonowania – immunoglobuliny – ratującego życie leku odpornościowego, którego gram jest trzykrotnie droższy od złota. Z 2,5 tony immunoglobuliny, które powinniśmy otrzymać, odebraliśmy tylko 229 kg (strata: około 298 mln zł). Na umowie szwajcarskiej straciliśmy zatem przez 5 lat 496 mln zł. Gdy do tego dodać 124 mln zł strat, które przez ten czas poniósł NFZ obciążany przez szpitale kosztami zakupu leków z osocza, wychodzi, że polityka obrotu osoczem i preparatami prowadzona przez IHiT kosztowała nas ponad 600 mln zł. A umowa ze Szwajcarami trwała od 1993 r. Przez 8 wcześniejszych lat (1993-2001) mogliśmy więc stracić co najmniej 400 mln zł. Czyli łącznie straty sięgnąć mogły miliarda złotych, co potwierdza minister Pinkas.

Nieodbieranie ze Szwajcarii immunoglobuliny z-ca dyrektora IHiT doc. Magdalena Łętowska tłumaczy zaleganiem jej w polskich magazynach. Profesor Jerzy Hołowiecki, kierownik Kliniki Hematologii i Transplantacji Szpiku Śląskiej AM, mówi, że z braku polskiej immunoglobuliny musiał drożej kupować tę zagraniczną.

Niekorzystne umowy dotyczące frakcjonowania polskiego osocza w Szwajcarii oraz aneksy do tych umów...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: