Wróciła niczym zjawa

Poprzednie miesięczniki

W polityce spotykamy partie zasad i partie interesów. Te pierwsze rodzą się w czasach wielkich przełomów, wówczas, gdy ludzie dochodzą do wniosku, że tak dalej żyć nie można. Czyż można było dalej tolerować rozpasanie i brak moralnych hamulców epoki Kwaśniewskiego i Millera? Czy można tolerować komunistyczne resztówki, które tu i ówdzie utuczyły się ponad miarę na wspólnym majątku Polaków? Retoryczne pytania. Kiedy stan moralności publicznej zaczyna obywatelom doskwierać, głosują na partie zasad. Choćby na Prawo i Sprawiedliwość. Kiedy natomiast sprawy mają się dobrze, gdy PKB rośnie, a inflacja spada, to w miejsce moralności wdzierają się mniejsze lub większe interesy. Politycy lobują, ministrowie dzielą łupy i unijne dotacje, zaś urzędnicy, jeśli tylko kradną wedle rangi urzędniczej, to włos z głowy im nie spada. Ludwik Filip przeszedł do historii jako ten, który rzucił hasło „Bogaćcie się!” i kto pozwolił Francuzom odkuć się za lata republikańskich i cesarskich awantur, które spustoszyły skarb narodowy i rodzinne oszczędności. Majątki rodzinne zostały zwolnione z opłat spadkowych. Partie zasad są pryncypialne i ambitne, natomiast partie interesów są pragmatyczne i kunktatorskie. Partie zasad, jeśli wlezą do połowy drogi na Giewont i dalej pójść już nie mogą, przeżywają katusze i szukają winnych, którzy odebrali im piękne widoki. Natomiast partie interesów przeliczają na złotówki, ile już zarobiły po drodze, handlując oscypkami i ile zaoszczędzą na wydatkach, nie pnąc się
     
28%
pozostało do przeczytania: 72%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze