Mądremu biada

Poprzednie miesięczniki

Salon ma wprawę w odbrązowianiu swoich wrogów. Główne nowoczesne chwyty (antyfaszyzm, antydehumanizm itp.) przećwiczył na dwóch pirenejskich dyktatorach, Hiszpanie Franco i Portugalczyku Salazarze. Obaj ci mężowie stanu uchronili swe kraje przed horrorem II Wojny Światowej, i rządy obydwu były dla Hiszpanii tudzież Portugalii błogosławieństwem we wszelakich aspektach (gospodarczym, obyczajowym, kulturowym itp.). Zgrzeszyli antysalonowością (anty-lewackością, antytolerancyjnością, antyrelatywizmem, itp.), więc każdemu z nich Salon wystawił miażdżącą cenzurę, nakładając pośmiertnie maskę diabła. Klasycznym rodzimym przykładem jest casus Zbigniewa Herberta, i nie chodzi mi tu o ostatni wybryk salonowego „Wprost”, lecz o trwające już prawie dekadę postponowanie wielkiego poety przez „Gazetę Wyborczą”. Odkąd Herbert nazwał A. Michnika „kłamcą”, „manipulatorem” i „oszustem intelektualnym” –– „GW” zaczęła go chłostać wyszukanym zestawem epitetów („potwór Minotaur”, „stevensonowski wampir Hyde” itp.) tudzież diagnoz (paranoik, cyklofrenik, alkoholik itp.). Własną sugestią, że Herbert był człowiekiem bezpieki, „GW” wyprzedziła „Wprost” o ponad sześć lat. Na początku roku 2000 jej dziennikarze ukazali Herlingowi–Grudzińskiemu sprytnie wypreparowane fragmenty listu Herberta, próbując wciągnąć Herlinga do gry przeciw Herbertowi. Gdy wkrótce Herling poznał całość listu, wściekł się, zwołał specjalną konferencję prasową i zwymyślał „śledczych od Michnika” jako szulerów. Rodzime koła
     
33%
pozostało do przeczytania: 67%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze