CZERWONA LEGENDA POWSTANIA

Co pisano o godzinie „W” w czasach PRL, czyli opluwanie powstania warszawskiego, które trwa w III RP „Rozkaz, który mimo dramatycznych ostrzeżeń, że powstanie najpewniej zakończy się zagładą ludności i miasta, został wydany. Pozytywne propagandowe efekty powstania oraz zadane Niemcom straty nijak się mają do rozmiarów tragedii” – to wypowiedź sprzed kilku lat senatora SLD Zdzisława Jarmużka, przedrukowana przez „Głos kombatanta Armii Ludowej”. Pisemko to ówczesny szef Urzędu ds. Kombatantów Jacek Taylor oskarżył o fałszowanie najnowszej historii Polski i wyszydzanie narodu polskiego. „Głos kombatanta…”, skupiający „ludowych” partyzantów, ubeków i innych „utrwalaczy”, do dziś głosi takie kłamstwa. SLD też się nie zmieniło. Nadal powiela oszczerstwa, jakie o powstaniu rzucali w PRL partyjni działacze i usłużni władzy historycy. Na powstanie plują też ci, którzy kiedyś byli po drugiej stronie – w szeroko pojętej opozycji demokratycznej. Na 50. rocznicę godziny „W” Michał Cichy napisał w „Gazecie Wyborczej” paszkwil pt. „Polacy – Żydzi: Czarne karty powstania” o tym, że jednym z celów powstańców było mordowanie Żydów. To miała być „pełna prawda” o powstaniu warszawskim. Zamiast niej były kłamstwa i manipulacje. Ale Cichemu trzeba oddać jedno – hasłu: „AK – zapluty karzeł reakcji” nadał nowy sens. Nie tylko rozpoczął nową kampanię przeciwko Armii Krajowej i powstaniu warszawskiemu, która odbiła się szerokim echem na świecie, ale „wniósł znaczący wkład” do
     
9%
pozostało do przeczytania: 91%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze