Przywróćmy politykę historyczną śp. Lecha Kaczyńskiego

Kary nie będzie dla przeciętnych drani,
A lud ofiary złoży nadaremnie.
Morderców będą grzebać z honorami
Na bruku ulic nędza się wylęgnie.

Jacek Kaczmarski, „Wróżba”, 1982 r.


Wróżba Jacka Kaczmarskiego, niestety, się spełniła. III RP morderców grzebie z honorami, przede wszystkim na Powązkach Wojskowych, które miały być nekropolią polskiej chwały, a przez komunistyczne pochówki coraz bardziej stają się miejscem hańby i zdrady. Także dlatego, że Żołnierzom Wyklętym/Niezłomnym każą nadal spoczywać w bezimiennych dołach śmierci na „Łączce”. Włodarze pookrągłostołowej Polski dbają też o to, abyśmy nie mogli likwidować pomników wdzięczności „wyzwolicielom”, mimo iż każdy Polak patriota już od kolebki wie, że Sowieci byli naszymi drugimi okupantami. Chcielibyśmy stawiać własne pomniki – naszym bohaterom, ale słyszymy, że nie ma woli politycznej.

Polska schizofrenia ma swoje źródła w braku polityki historycznej, opartej na szacunku i pielęgnowaniu naszych narodowych dziejów, głównie pokolenia dwudziestolecia międzywojennego: pokolenia AK i Żołnierzy Wyklętych/Niezłomnych. Ta polityka odeszła razem ze śp. Lechem Kaczyńskim, pozostając w smoleńskim błocie. Bo następca, Bronisław Komorowski, sprowadził ją do słupków poparcia – zarówno w przypadku pomnika ofiar Smoleńska, jak i Panteonu Niezłomnych na „Łączce”.
Włodarzom III RP warto przypomnieć fragment jeszcze jednej piosenki, tym razem bardziej współczesnej: „Jak trudno umierać, gdy naście masz lat. Jak trudno zaśpiewać piosenkę. Gdy z pąka dopiero rozwijasz się w kwiat. Ze śmiercią wędrując pod rękę”. Tak śpiewa bard Andrzej Kołakowski o „Ince”. 17-letnia Danuta Siedzikówna padła ofiarą mordercy niższego szczebla. Umierała po wyroku śmierci, którego żądał dla niej występujący w roli prokuratora ubek Wacław Krzyżanowski. Dziś ten morderca sądowy został pochowany z honorami w Koszalinie – asysty WP przy grobie zbrodniarza nie udało...
[pozostało do przeczytania 87% tekstu]
Dostęp do artykułów: