TANIEC Z DEMONAMI

Od samego rana w klasztorze panuje niezwykła atmosfera. W dukangu – głównej klasztornej świątyni – jest sprawowana pudża, czyli ofiara, modlitwa. Monotonne mantry giną gdzieś w mrocznych zakamarkach świątyni, raz po raz zagłuszane wybuchami głośnej muzyki – na pierwszy plan wybijają się dźwięki talerzy, a wtórują im niskie tony trombit. Ogólne podniecenie szybko udziela się nowo przybyłym. Tłum bardzo żywo reaguje na kolejno pojawiające się maski, rekwizyty, układy taneczne. Ludzie na przemian krzyczą, śmieją się, milkną przerażeni. Poetyka uroczystości wraz z jej rozbudowaną symboliką są im bliskie, doskonale „czytają” całość misterium.


Punkt kulminacyjny uroczystości – wypędzenie demonów

Główne miejsce uroczystości – cz’am-ra, czyli klasztorny dziedziniec, wypełniają po brzegi pielgrzymi. Jego centralna część, z modlitewną chorągwią zatkniętą na ogromnym maszcie, jest zarezerwowana dla tańczących mnichów.

Przez dziedziniec zaczyna się przewijać korowód rozmaitych bóstw opiekuńczych, demonów i kościotrupów. Wirują wielobarwne szaty, pulsuje i dudni muzyka.

Punktem kulminacyjnym cz’amu jest wpędzenie demonów do niewielkiej figurki przedstawiającej człowieka. Mnich w masce jelenia, recytując modlitwy i zaklęcia, za pomocą odpowiednich narzędzi rytualnych (młotek, toporek, trójząb) zachęca złe siły, by wniknęły do figurki nalu; łańcuch owinięty wokół korpusu ma uniemożliwić ich ponowne wyjście na zewnątrz. W finałowej części ceremonii mnich obcina figurce ręce, nogi oraz głowę. Rozcina brzuch i wydobywa z niego wnętrzności; do rozprutego brzucha wkłada odciętą głowę. Zawinięte w płótno szczątki nalu są potem wynoszone poza obręb klasztoru i palone.

Demoniczne maski, tańczące szkielety, budzące grozę rekwizyty: czaszki, trójzęby, ludzkie serce, haki i łańcuchy – atrybuty rodem z przedbuddyjskiej tradycji bon mogą wywołać dreszczyk emocji u niejednego widza, nieświadomego głębszego sensu...
[pozostało do przeczytania 28% tekstu]
Dostęp do artykułów: