Sudan


Brak wody i prądu, brak utwardzonych dróg oraz stałej komunikacji (zwłaszcza w północnych, pustynnych częściach kraju) również nie zachęca potencjalnego turysty do zapuszczania się w te rejony. Jeśli dodamy choroby tropikalne, malarię, wirusa Eboli, AIDS, trąd, susze, powodzie oraz różnego rodzaju jadowite stworzenia występujące w tym kraju, to zniechęcimy znaczną część tych, którzy rozważają wyjazd do Sudanu. Szalę przeważy trwająca przeszło 50 lat, zakończona w 2005 r., jedna z najkrwawszych wojen w Afryce, która pochłonęła przynajmniej 2 miliony ofiar (kolejne 4,5 miliona osób zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów).

Kobieta sprzedaje wonne olejki w ocalałych sprzed prohibicji butelkach po whisky

Mimo tych wszystkich niedogodności podróżowanie po Sudanie jest czystą przyjemnością. Nie spotkamy tu uciążliwych, nachalnych sprzedawców, którzy nie ustaną, póki nie sprzedadzą nam czegokolwiek po wielokrotnie zawyżonej cenie. Nie ma dzieciaków z pamiątkami ciągnących tłumnie za upatrzoną ofiarą. Nie czyhają na nas „przewodnicy”, „przyjaciele”, „pomocnicy”, dobrze znany gatunek afrykańskich czy bliskowschodnich naciągaczy. Takie zachowania są niezgodne z sudańskim systemem wartości, w którym ważne miejsce zajmuje gościnność. Zupełnie bezinteresowna gościnność. Na bazarze, w sklepiku czy w hotelu nie zapłacisz podwójnej ceny tylko dlatego, że jesteś obcokrajowcem. Nie chciałbym nadużywać takich słów, jak uczciwość, serdeczność, bezinteresowność; nie chcę opowiadać o biedakach dzielących się kawałkiem chleba z nieznajomą osobą, bo to zakrawa trochę na tanią dydaktykę. Powiem tylko, że to ludzie są prawdziwym skarbem Sudanu i dla nich warto tam pojechać.                                            












W okolicach Omdurmanu odbywa się największy w Sudanie targ zwierzęcy. Spędzane są tutaj zwierzęta z całego kraju.

Większość...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: