O GENEZIE KONFLIKTÓW PLEMIENNYCH

Święty Tomasz z Akwinu twierdził, że „to, co samo z siebie jest przeciwstawne, nie jest przeciwstawne w umyśle: jednym pojęciem poznawczym ogarnia on bowiem rzeczy przeciwstawne, jako że jedna jest rozumiana przez drugą”. Myślenie kategoriami przeciwieństw odbywa się na poziomie wyobrażeniowym. Zrozumienie motywów działania konkretnego człowieka wymaga zaangażowania intelektualnego. Dlatego twierdzenie św. Tomasza powinno stanowić naukę dla osób, które niestrudzenie podejmują temat istnienia dwóch wrogich sobie grup w polskim społeczeństwie. Zrozumienie faktów prowadzi prostą drogą do dezintegracji wyobrażeń o „plemionach” i może stać się pierwszym krokiem jednoczącym społeczeństwo wokół idei prawdy.

Dyskusja operująca kategoriami „plemion” niewiele wnosi do jej poznania. Znacznie więcej można dowiedzieć się z refleksji nad argumentami konkretnych osób. Igor Janke ma wiele możliwości, aby domagać się od swoich wpływowych rozmówców jasnego definiowania pojęć i stanowisk, szczególnie gdy skrywają one niejasne i sprzeczne założenia. Nie wykorzystuje jednak szansy, aby te niespójności wyjaśnić. Może to tłumaczyć narastanie w jego myśleniu konfliktu ideowego, który, nierozwiązany, projektuje siebie na zewnątrz jako „konflikt plemienny”.

Wykluczona narracja

W rozmowie Igora Jankego z Erykiem Mistewiczem, ekspertem marketingu narracyjnego, z ust tego ostatniego pada następująca teza: „Kwestie ideowe […] w polityce nie są ważne, o ile nie służą wygrywaniu wyborów” (www.rp.pl, 03.05.2011 r.). Dla niego polityka to nie walka idei, ale walka „narracji”. Nieskomentowane przez Igora Jankego pozostają założenia, na jakich Mistewicz opiera swoją teorię. Po pierwsze sugeruje on, że motywy ideowe w polityce nie stanowią celu samego w sobie, ale służą jedynie jako środek do zdobycia władzy. Kto użyje bardziej przekonującego argumentu, uzyska większe poparcie ludzi. I tutaj uwyraźnia się drugie założenie. Wyborcy, a raczej „masy...
[pozostało do przeczytania 81% tekstu]
Dostęp do artykułów: