Suwerenność jest wolnością

W średniowiecznej Anglii monarcha był zobowiązany obyczajami, by najważniejsze decyzje konsultować z grupami społecznymi. Ten obyczaj uległ z czasem instytucjonalizacji i pogłębieniu. Tak powstał brytyjski parlament, którego zadaniem jest stanie na straży suwerenności. W  1295 r. przypomniano tam rzymską maksymę: „To, co dotyczy wszystkich, powinno być przez wszystkich zaakceptowane”. Zasada bliźniacza względem znanej z polskiej historii konstytucji „Nihil novi”, która związała stanowienie prawa z obowiązkiem sięgnięcia po głosy tych, których będzie ono dotyczyło. Zarówno w wypadku Brytyjczyków, jak i Polaków zasada ta przez wieki nie stała na przeszkodzie państwu, ale przeciwnie, w wielu aspektach je wzmacniała. Istnieje bowiem zależność między podmiotowością obywateli a podmiotowością wspólnoty, którą oni tworzą. Już Arystoteles zwracał uwagę na to, że niewolnicy nie mogą tworzyć polis. Jeśli ktoś bowiem nie jest zdolny do kierowania własnym losem, to nie stworzy wspólnoty, która stałaby się samo- wystarczalna. Twórcy Unii Europejskiej często o tym zapominają. „Król zwołuje parlament, gdy przychodzi parać się trudnymi sprawami” – pisano w 1340 r. Czy dzisiaj to jest jeszcze aktualne?Brytyjska suwerenność Na straży brytyjskiej suwerenności stoi parlament. A dokładnie mówi się o suwerenności brytyjskiego parlamentu. Skoro wyraża on wolę ludu, a ta jest nadrzędna względem każdej innej władzy, na brytyjskim terytorium nie może działać żadna
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze