Śledztwa smoleńskie urągają przyzwoitości

Putin wskazał jako podstawę Załącznik 13 do Konwencji Chicagowskiej o międzynarodowym lotnictwie cywilnym. Kto, kiedy i na jakiej podstawie albo z jakich powodów na to się zgodził?! Nie było i nie mogło być – w sensie prawa międzynarodowego – żadnej rzekomej umowy ustnej między premierami RP i FR. Istniała obowiązująca umowa z 1993 r., której nikt nie wypowiedział. Ponadto, zgodnie z art.3 Konwencji Chicagowskiej, jej unormowania (podobnie unormowania załączników do niej) odnoszą się wyłącznie do cywilnej komunikacji lotniczej, nie znajdują zaś zastosowania do lotnictwa państwowego, m.in. w służbie wojskowej. O tym, że samolot TU-154M należał do polskiego lotnictwa wojskowego, obsadzony był załogą wojskową, a jego lot do Smoleńska był zarejestrowany jako military flight, nikogo nie trzeba przekonywać. W takim też charakterze – i de iure, i de facto – był oczekiwany na lotnisku Smoleńsk Północny. Załącznik 13 nie mógł zatem być podstawą prawną wyjaśniania katastrofy smoleńskiej. Na pokładzie samolotu znajdowali się prezydent RP i główni dowódcy sił zbrojnych Wojska Polskiego, a wyposażenie i sprzęt (włączając w to sprzęt podręczny, w tym telefony komórkowe i aparaty pokrewne) mogły zawierać tajemnice Państwa Polskiego i NATO. Najwyższa racja stanu wymagała więc, by po katastrofie wrak samolotu i miejsce zdarzenia zostały objęte kompletnym badaniem przez stronę polską, i to z absolutnym priorytetem. Służący państwu immunitet tego wymagał, a rząd Tuska miał obowiązek o to
     
11%
pozostało do przeczytania: 89%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze