Święto zimowego przesilenia

Bollywood na latawcu

Przygotowania zaczynają się kilka tygodni wcześniej. Na ulice miast i miasteczek wylegają sprzedawcy latawców oraz wszelkich akcesoriów z nimi związanych; wędrują od wsi do wsi objuczeni kolorowymi bibułkami oraz sznurkiem. Warsztaty i sklepiki, które przez pozostałą część roku pozostają w uśpieniu, teraz ożywają, towar nie mieści się na straganach – zapełnia chodniki, murki, ławki.


Przeważają proste, niewielkie, jednokolorowe latawce w kształcie rombu. Jest ich zdecydowanie najwięcej – są najtańsze. Te kupowane są w ilościach prawie hurtowych. Spotkać można też latawce wielkie, o powierzchni nawet kilku metrów kwadratowych, wieloczłonowe, z fantazyjnymi ogonami, ozdobione wyszukanymi materiałami. Dużą popularnością cieszą się też latawce z wizerunkami bollywoodzkich gwiazd, sportowców oraz bóstw – głównie z hinduistycznego panteonu.

Sekretna mikstura

Oprócz samego latawca ważne jest odpowiednie przygotowanie linki. Specjalny sznurek pokrywany jest miksturą (ryżowa skrobia, szare mydło, barwnik) z dodatkiem mielonego szkła, tak aby podczas puszczania latawca przeciąć sznurek konkurenta. Każdy warsztat, każdy mistrz ma swoją zazdrośnie strzeżoną, „najlepszą”, przekazywaną z pokolenia na pokolenie recepturę na jej wykonanie.


Wytworzenie odpowiedniego sznurka jest bardzo trudne i wymaga sporej wprawy i naprawdę dużych umiejętności – zwłaszcza że produkowany jest on zwykle wprost na ulicy, w asyście ciekawskich przechodniów, dzieci, psów itp. Odbywa się to zwykle późnym wieczorem lub w nocy, kiedy maleje ruch uliczny, bowiem niektóre etapy procesu wymagają całkowitego rozwinięcia linki i jej naprężenia.

20 tysięcy latawców dziennie

Produkcja latawców i wszystkiego, co z nimi związane jest ważną gałęzią handlu w całym regionie i ważnym czynnikiem ekonomicznym, jest źródłem utrzymania dla dziesiątków rodzin...
[pozostało do przeczytania 18% tekstu]
Dostęp do artykułów: