Wszystkie grzechy Trybunału

Nad czym rozmyśla Trybunał

W lipcu 2008 r. prawnicy Fundacji Helsińskiej przygotowali skargę do Trybunału Konstytucyjnego, wskazując na nieprzyznawanie przez sądy powszechne rekompensat pieniężnych za przewlekłość postępowania. Procesy w polskich sądach rejonowych i okręgowych potrafią bowiem ciągnąć się długimi latami,  o czym zresztą każdy, kto kiedykolwiek zetknął się z rodzimym wymiarem sprawiedliwości, doskonale wie.

Problem w tym, że skargę Fundacji rozpatrywać będzie sąd, który rozpatruje wpływające sprawy średnio przez... 14 miesięcy. Niektóre skargi konstytucyjne muszą czekać w Trybunale wielokrotnie dłużej. – Znam przypadki, gdy samo wstępne rozpoznawanie sprawy w TK trwało dwa lata – mówi Jacek Bąbka, prezes Fundacji Badań nad Prawem, który już kilka razy dochodził sprawiedliwości przed Trybunałem. – Wynika to po części ze zwykłego lenistwa, po części z wieloetatowości, czyli z równoczesnej pracy sędziów w Trybunale Konstytucyjnym i na uczelniach.

Gdy w czerwcu 2008 r. stanowisko prezesa TK obejmował Bohdan Zdziennicki, w szufladach członków Trybunału zalegało aż ponad 200 spraw, głównie skarg konstytucyjnych. Kilka miesięcy temu tempo prac zwiększono, ale czas reakcji sędziów na skargi wciąż pozostawia wiele do życzenia.

Zastanawiające jest też, dlaczego w niektórych – wydawałoby się nieskomplikowanych – przypadkach Trybunał rozmyśla nad odpowiedzią kilkanaście miesięcy, a w innych proces ten przebiega dużo szybciej. Sprawę usytuowania asesorów w polskim wymiarze sprawiedliwości TK rozważał np. dużo ponad rok, tymczasem w kwestii zablokowania lustracji czy podtrzymania samorządowego mandatu Hanny Gronkiewicz-Waltz sędziowie ustalili właściwą wykładnię przepisów w kilka dni.

W służbie korporacji

Zapał, z jakim członkowie Trybunału rozpatrywali zagadnienie, czy asesor może być sędzią, oraz finalny efekt ich rozważań (choć stwierdzono rzecz oczywistą:...
[pozostało do przeczytania 75% tekstu]
Dostęp do artykułów: