Wrzesień 2008

Poprzednie miesięczniki

Ale mówimy przecież o fenomenie mającym miejsce w obrębie całej naszej cywilizacji. Owszem, obecna inteligencja polska ów prymitywizm afirmuje, grzeszy naśladownictwem tego wszystkiego, co jest na Zachodzie najgorsze. Chce skasować tradycję, odciąć się od historii, wstydzi się polskości, pochwala samobiczowanie i narodowy masochizm. Wspiera antykulturową edukację wyłącznie użytkową, bezpośrednio przydatną, zubożającą kolejne pokolenia (to zresztą wielki odrębny temat). Uniwersytety przemieniają się w szkoły zawodowe. Czyni dużo więcej zła. Szkodząc polskiej przyszłości. Ale czy w ogóle przed zalewem destrukcyjnego prostactwa moglibyśmy się uchronić? Tak, żeby u nas, i tylko u nas było inaczej? Jestem wrogiem determinizmu, tez głoszących, iż ów prymitywizm, w myśl nieubłaganych praw historii, jest nieuchronną ceną „modernizacji”. Ale zalewają nas potężne fale. Cała ideologia bonzów Unii Europejskiej oparta jest na dobijaniu tradycyjnego ładu kulturowego, na radykalnym egalitaryzmie. Na znanych skądinąd zamierzeniach „zaczynania wszystkiego od początku”. Ten trend wykracza zresztą dalece poza Unię. Pozostawanie poza nią nie uchroniłoby nas przed jego wpływem. W takiej sytuacji wskazywanie, iż na Zachodzie, w naszym świecie dojście do obecnego stanu trwało dłużej, a jego zaistnienie można tłumaczyć inaczej, wydają mi się średnio istotne. Nawet przy odrzuceniu nieznośnego (a czasem – kompromitującego) małpowania, Polska, obawiam się, w samotną wyspę by się nie przeistoczyła.
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze