Dostał ser, stracił aureolę

Poprzednie miesięczniki

Z kolei prezesura Dworaka przypadła na lata 2004–2006, kiedy imperium Millera chyliło się ku upadkowi. Najpierw zdradził Nałęcz i powstała komisja Rywina, następnie zdradziła Waniek i pojawił się Dworak. Z Woronicza przegoniło go dopiero zwycięskie PiS. Pamiętamy oczywiście, jak Urbański trafił do TVP – prosto z pałacu prezydenckiego. To nie jest dobra rekomendacja do pracy w mediach. Ale wystarczyło, że PiS oddało władzę, a Urbański niezwłocznie skorzystał z okazji. Ku zaskoczeniu krytyków „Wiadomości” są obecnie niezłym magazynem informacyjnym. Urbański skorzystał z „okienka”, kiedy starej władzy już nie ma, a nowa jeszcze nie okrzepła. Innym przykładem, że prawica jeśli chce, to potrafi, jest prezesura Piotra Skwiecińskiego w PAP. Stało się o nim głośno, kiedy Domański, esledowski członek rady nadzorczej, chciał przegonić Skwiecińskiego z agencji. Liczył, że minister skarbu z PO pozbędzie się człowieka z rekomendacji PiS. Liczył i się przeliczył. Skwieciński to właściwy człowiek na właściwym miejscu. Za AWS kierował z Igorem Janke serwisem agencyjnym. Byłem wtedy w radzie nadzorczej i obserwowałem ich pracę. Trzymali standardy dziennikarskie. Teraz Skwieciński nie dopuścił, aby PAP stała się agencją partyjną. Ma zatem prawo do satysfakcji, a my do dumy, że bywają ludzie prawicy, którzy łączą kompetencję z niezależnością. Wydarzeniem z pierwszych stron gazet było schwytanie we wnyki wspominanego Lisa. Wnyki były złote, zatem Lis się połakomił. Jednak zawsze jest coś za coś
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze