Piąta kolumna wrony

Poprzednie miesięczniki

Na szczęście przyjeżdża Lech Dymarski, członek KKS i jeden z najlepszych ludzi w KKP. Okazuje się, że KKS w Gdańsku nic nie wie o tym, co dzieje się w Warszawie. Przecież kontakt mają jedynie przez obstawę Wałęsy. Pierwsza decyzja to zwołanie KKP na wtorek rano. To jedyny sposób, by umożliwić zmiękczenie postawionych w Bydgoszczy żądań. Z automatu miejskiego dwukrotnie dzwonimy do KKS i oddajemy głosy za zwołaniem KKP. Ze wszystkich członków KKS tylko jeden – Wałęsa – głosował przeciw. Następnie ruszamy na objazd po znajomych, którzy mogą mieć informacje o przebiegu plenum. Pod presją groźby strajku generalnego partia mięknie, na plenum rej wiodą „reformatorzy” ze „strukturami poziomymi” na czele. „Beton” zapędzony do kąta nie odważa się wychylać. Wszystko wskazuje na to, że jutro zgodzą się na nasze warunki i strajk będzie można odwołać. Lecz to nie wszystko, zwycięstwo na plenum frakcji ugodowo-reformatorskiej rokuje nadzieję na zawarcie z PZPR paktu o nieagresji, a nawet pewnej zgody w reformowaniu czego się da. „Poziomki” akceptują w większości postawę „S”. KKP niewątpliwie zmiękczy bydgoskie stanowisko, by pokazać, że jesteśmy twardzi w walce, lecz ustępliwi, gdy spotykamy z drugiej strony dobrą wolę. Na plenum ogłaszają przerwę, a po przerwie – katastrofa. Całkowita zmiana sytuacji, spowodowana dostarczeniem jakiejś ważnej informacji. Prym wiedzie „beton”, „poziomki” przegrywają wszystkie głosowania i zostają wycięte w pień. Żaden reformator nie jest dopuszczony do
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze