Sakiewicz w skarpetach

Poprzednie miesięczniki

Jeśli spojrzeć wstecz, trudno mówić, że dzisiejsze represje wobec dziennikarzy są szczególnie dotkliwe. Gdzież Sakiewiczowi do brytyjskiego drukarza Johna Twyna, którego trzy stulecia temu za wydanie pamfletu politycznego lord L’Estrange kazał aresztować, powiesić za ręce, rozpruć brzuch, spalić wnętrzności, odciąć głowę, po czym różne członki ciała wydawcy wystawić na widok publiczny w wielu miastach dla przestrogi. Chwała Bogu, dziś nasz redaktor wszystkie swe członki ma przy sobie. Walka o wolność mediów poczyniła wyraźne postępy. Ledwie 200 lat temu za głośny, bo krytyczny wobec Mikołaja I., „List filozoficzny” Czaadajew został uznany za chorego umysłowo i poddany przymusowemu leczeniu, redaktor „Tieleskopu” Mikołaj Nadieżdin zesłany na Sybir, a nieuważny cenzor, rektor Uniwersytetu Moskiewskiego, Aleksy Bołdyriew zwolniony z pracy. Natomiast Sakiewicz paszport ma w domu i bez przeszkód wyjeżdża na ślub znajomych za granicę. Wspominam dawne sprawy, a przecież ledwie dwie, trzy dekady temu za zniesławienie Radiokomitetu można było mieć w domu rewizję, odbyć przykrą rozmowę na Rakowieckiej i spędzić kilka miesięcy w więzieniu. Tak, cieszmy się z tego, co mamy. Przecież te drobne przykrości, jakie nas spotykają, to nic w porównaniu z represjami na Białorusi, w Rosji i Chinach. Czego by nie mówić, jesteśmy wolni, jak nigdy dotąd. Co nie znaczy, abyśmy spoczęli na laurach. Ledwie kilka miesięcy temu ministrowie polskiego rządu zapowiedzieli przecież zaostrzenie prawa
     
26%
pozostało do przeczytania: 74%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze