Zdobycz świeżej daty

Poprzednie miesięczniki

Żyjemy bowiem w czasach, gdy polityk nie ma swojego prywatnego życia. Prezydent Francji, Sarkozy, w świetle kamer rozwiódł się, a potem ożenił z nową wybranką, Carlą Bruni. Gubernator Nowego Jorku tłumaczył się przed kamerami, co robił w hotelu Mayflower z piosenkarką Kristen, która pobierała za godzinę „towarzyską” tysiąc dolarów. I choć podczas konferencji prasowej żona wybaczyła mężowi, to wyborcy nie wybaczyli gubernatorowi. Dlaczego? Ano dlatego, że – czy się to politykom podoba, czy nie – prywatne miesza się z publicznym tak dalece, że jest już nie do rozdzielenia. Jeśli polityk nie potrafi zadbać o swój prywatny, to czy zadba należycie o nasz wspólny, publiczny majątek? Czy ktoś, kto publicznie wygłasza płomienne mowy potępiające stręczycieli i upadek moralny, może wydać prywatnie na prostytutki 200 tys. dolarów? Czy ktoś, komu powierzamy nasze dzieci, może się zasłonić dobrem Kościoła i ukryć naganne praktyki? Dziś, na szczęście, nie może. Ale tak nie było zawsze. Tłumaczący się przed opinią publiczną premier, gubernator i biskup to zdobycz świeżej daty. My jej doświadczamy dopiero od dwóch dekad, świat zachodni kilka dekad dłużej. Wymowne jest, że sprawy obyczajowe były przyczyną pierwszej odnotowanej w Polsce ingerencji władzy państwowej w wolność słowa. W 1519 r. rektor Akademii Krakowskiej, Maciej z Miechowa, przygotował do druku historię Polski. Kiedy dotarł do panowania Władysława Jagiełły, który będąc już po 70., spłodził trzech synów  z nastoletnią Zofią
     
29%
pozostało do przeczytania: 71%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze