Niewinni sędziowie nie od Boga, czyli stalinizm nierozliczony

Poprzednie miesięczniki

Przez 17 lat wolnej Polski nie udało się osądzić żadnego sędziego i prokuratora, którzy w czasach stalinowskich skazywali polskich patriotów, choć prawo zakwalifikowało ich czyny jako zbrodnie sądowe. Jeśli w ogóle postawiono im zarzuty, nie ponieśli żadnych konsekwencji karnych. Tylko jeden stalinowski sędzia został skazany, ale wyrok ten uchylono. Pozostałych sądy albo – mimo twardych dowodów – uniewinniły, albo umorzyły ciągnące się latami sprawy z powodu „braku ustawowych znamion przestępstwa” lub ich śmierci. Niektóre procesy zawieszono na czas nieokreślony lub zwrócono akta do uzupełnienia. Jeden z sądów w ogóle odmówił rozpatrzenia sprawy… W tej sytuacji wielkim sukcesem jest kilka wyroków na stalinowskich śledczych. Ale przecież sędziowie i prokuratorzy należeli do tego samego aparatu terroru. Oni też mordowali – nie znęcając się fizycznie i psychicznie, ale zza biurka. Prokuratorzy oskarżali, a sędziowie wydawali wyroki na podstawie dowodów wymuszonych biciem przez „śledzi”, którzy często byli współautorami aktu oskarżenia. Dlaczego zatem jednych – oprawców z Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego – można skazać, a drugich – oprawców w togach – już nie? Może przedstawione niżej sprawy kilku stalinowców, których – choć z mizernym skutkiem – udało się jednak dopaść wymiarowi sprawiedliwości III RP, pozwolą tę podwójną miarę w ściganiu komunistycznych zbrodniarzy wyjaśnić.Kat X Pawilonu Wśród tych nielicznych skazanych znalazł się Tadeusz Szymański,
     
5%
pozostało do przeczytania: 95%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze