Jak wykluwała się wrona

Poprzednie miesięczniki

Oznaczało to tylko jedno – zbrojny atak na „Solidarność” został postanowiony. W myśl maksymy: „Kto chowa głowę w piasek, wyjmuje trupią czaszkę” uznaliśmy, że musimy na to odpowiedzieć zdecydowanie, strajkiem generalnym. Resztę nocy poświęciliśmy na opracowanie strategii strajku. Oczywiste było, że możliwy jest wyłącznie strajk natychmiastowy, póki przeciwnik nie jest jeszcze przygotowany do zbrojnej rozprawy. Ponadto, z takiego spontanicznego strajku łatwiej się wycofać, np. po otrzymaniu „gwarancji”, że nie zamierzają nas atakować zbrojnie. Rano z gotowym zarysem planu idziemy do siedziby strajku, a tam teleks wypluwa zwoje papieru z panegirykami na cześć „naszego generała”. Oświadczenia, powitania, wiernopoddańcze hołdy ku chwale generała, który „nareszcie wziął na swe barki ciężar odpowiedzialności”. Ta nawała pochwał świadczyła, że mieliśmy do czynienia z dobrze przygotowaną akcją, nawet wierszyki zdążyli na komendach poukładać. Rzeszowska „Solidarność”, a nawet radykał Antek Kopaczewski, przychylnie odnosiła się do wojskowego rządu. Dzwonię i teleksuję do innych regionów, wszędzie podobnie. Wałęsa zachwycony. Ludzie na ulicy również. Przy takich nastrojach, wiadomo, strajku nie będzie. Przegraliśmy pierwszą rundę. Wsadziliśmy głowę w piasek. Po kilku dniach na posiedzeniu Krajowej Komisji Porozumiewawczej NSZZ „Solidarność” zgłoszony zostaje projekt pochwalnego adresu dla Jaruzelskiego. Wzburzonych delegatów zawiązują w supełek Celiński z Wałęsą. „Tak, tak, oczywiście
     
25%
pozostało do przeczytania: 75%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze