Boso już chodzić nie chcą

Poprzednie miesięczniki

Przyznaję, że żarty dyktuje mi wisielczy humor, w jakim żyjemy od kilku tygodni. Owładnięty jestem zwyczajnym, ludzkim pragnieniem, aby świat był bardziej przewidywalny. Na szczęście Kościół, w przeciwieństwie do rynków finansowych, wyznaczył z góry kres zapustów. Z dawien dawna w ostatki na ulice Europy i Rio de Janeiro wychodzą mieszkańcy, aby oddać się końcowemu paroksyzmowi karnawałowego szaleństwa. Ze świadomością faktu, że od dnia następnego przyjdzie im przez 40 dni pościć i pokutować. Choć ten, kto zaciągnął pożyczkę we frankach szwajcarskich, będzie pościł i pokutował dłużej. Jak długo? Zapytajcie Kasandrę. Ekonomista pisze prognozę, odwołując się do poprzednich kryzysów finansowych, zwłaszcza tego wielkiego sprzed 70 lat. Felietonistę, który zajmuje się psychologią społeczną, a nie ekonomią polityczną kapitalizmu, kuszą inne analogie. Skoro błądzimy wspomnieniami wokół jesieni średniowiecza, to aż korci, aby kryzys zestawić z ówczesnymi plagami, dżumą i cholerą. „Od powietrza, głodu, ognia i wojny, wybaw nas Panie” modlili się dawni chrześcijanie, a my dziś za nimi powtarzamy te słowa. Choć współcześni owo „powietrze” kojarzą raczej ze smogiem i zatruciem środowiska naturalnego, a nie z widokiem białych krzyży na drzwiach domów, które ostrzegały przechodniów, że tu przebywają osoby zadżumione. Kiedy Europę doświadczało morowe powietrze, to jedni chrześcijanie odwracali się od ziemskich spraw i oddawali pobożnym uczynkom. W skrajnych wypadkach ich zachowanie
     
24%
pozostało do przeczytania: 76%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

Kup subskrypcję, aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze