Patriotyzm

W objazdowej czytelni trafił do nas zszyty rocznik „Płomyka”, harcerskiego pisma dla nastolatków. Czytałem w nim o „Orlętach”, dzieciach z karabinem broniących Lwowa przed Armią Czerwoną. Było to zdarzenie historyczne, z którym się identyfikowałem. To już była moja historia. Wcześniejsze zdarzenia, rozbiory, których świadkiem była babcia, I wojna światowa, którą już pamiętała mama, a nawet Legiony, nawet odzyskanie niepodległości, zlewały się z szumem husarskich skrzydeł, z Grunwaldem, Samosierrą, Sobieskim pod Wiedniem, Psim Polem, z najazdami tatarskimi i hejnałem krakowskim w jedno wspaniałe tło, na którym jaśniała II RP i jej osiągnięcia.

Dla mnie bliską historią był czas młodości moich rodziców. Dzisiaj historię II RP mogą traktować jako swoją już tylko emeryci. W 1956 r. odwołanie się do II RP było jeszcze wyraźne. W buncie młodych w 1968 r. II RP już się nie pojawia, dla nich bliska historia to czasy PRL. Czy możemy być dumni z tej historii? Sądzę, że tak, a już z całą pewnością nie mamy się czego wstydzić.

Przynajmniej aż do 1989 r. W II wojnie światowej Polska była jedynym krajem Europy Środkowej, który stawił Niemcom skuteczny opór i nie powołał rządu kolaboracyjnego. Walczyliśmy na wszystkich frontach do końca wojny, po jałtańskiej zdradzie Polacy podjęli partyzancką wojnę o niepodległość. Przegraliśmy tę wojnę.

Co wtedy rodzice opowiadali dzieciom? Na żołnierzy niepodległościowej partyzantki latami trwała nieustająca obława, węszyło tysiące szpicli. Wpadka kończyła się zawsze tragicznie, torturami i więzieniem lub śmiercią. Albo jeszcze gorzej: zdradą. Wielu rodziców bało się powiedzieć: wasz wujek jest bohaterem. Bało się powiedzieć dzieciom prawdę. A dzieci wypisywały cegłą na murach antykomunistyczne hasła.

Dzisiaj IPN odkrywa naszą własną historię. Ludzie fałszywie oskarżeni o zdradę okazują się bohaterami. Jeszcze częściej ci wykreowani na bohaterów, których podziwialiśmy i dawaliśmy dzieciom za wzór...
[pozostało do przeczytania 59% tekstu]
Dostęp do artykułów: