STYGMAT CZWARTEGO ROZBIORU

Wydaje się rzeczą znamienną, że podobne cechy ogromnie irytowały Fiodora Dostojewskiego w zachowaniu polskich zesłańców w Rosji, których spotykał podczas odbywania własnej kary. Najgorszą cechą zesłanych „Polaczków” – jak ich nazywał – było to, że nawet w niewoli zachowywali się tak, jakby uważali się za ludzi lepszych od Rosjan, nie chcąc wyrzec się swoich urojonych pretensji i przystać na powszechny w Rosji status carskich poddanych i „bożych rabów”.Odmienności cywilizacyjne między Polską a Rosją Sądzę, że Dostojewskiego z tego samego powodu zirytowałaby także dzisiejsza, polska reakcja na sposób, w jaki rosyjskie władze obeszły się z miejscem katastrofy w Smoleńsku. Te pretensje o niepozbierane części samolotu, ubrań, rzeczy osobistych ofiar, o niezidentyfikowane strzępy ciał rozkładających się w glinie, o to, że nie było sekcji zwłok. O co tu chodzi? Czy to cokolwiek zmieni, jeśli w protokole sekcji ofiar napisze się „mnogie obrażenia”? Po co dokładnie określać ich charakter i przyczyny? Po co badać każdy szczegół rozbitego samolotu? Czy ktoś sądzi, że władza rosyjska jest tak głupia, że bez oglądania tych wszystkich kawałków nie wie, co ma powiedzieć o przyczynach katastrofy? Tak wyglądałoby zapewne dziś myślenie Dostojewskiego, i tak musi wyglądać dziś myślenie postsowieckie uzasadniające to, co my uznajemy za zaniechania strony rosyjskiej. Myślenie polskie – przynajmniej u części z nas – wygląda w tych sprawach zupełnie inaczej. Pieczołowitość wobec
     
12%
pozostało do przeczytania: 88%

Artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

SUBSKRYBUJ aby mieć dostęp do wszystkich tekstów www.panstwo.net

Masz już subskrypcję? Zaloguj się

* Masz pytania odnośnie subskrypcji? Napisz do nas prenumerata@swsmedia.pl

W tym numerze